Kurs Stoicyzmu LOGO

Właściwe alternatywy

„​Nie czyń niczego z postękiwaniem ani z udręką, ani z przekonaniem, że jesteś w nieszczęściu. […] – Kurno w twej chacie? Jeżeli możesz wytrzymać, pozostań. Jeżeli dławisz się dymem, wyjdź na dwór!” 

 

Epiktet, Diatryby, I.25

W czasach mojej młodości kupiliśmy z przyjaciółmi gin lubuski. Nasze doświadczenie z alkoholem było wtedy znikome, a z tym konkretnym trunkiem żadne. Nie przeszkodziło to jednak w tym, by nalać każdemu kolejkę do szklanicy i po krótkim toaście, wychylić jej zawartość. Wszyscy, jak jeden mąż, zaczęliśmy się wykrzywiać i wykrzykiwać: „Co za paskudztwo!”. Ja jednak byłem jedyną osobą w towarzystwie, która pomimo tego stwierdzenia, piła dalej.

Przed tym właśnie chcą nas przestrzec stoicy. Nie tylko przed pijaństwem, zwłaszcza w młodym wieku, ale przed brakiem konsekwencji w działaniu. Dla stoika alternatywa jest prosta, na zasadzie albo-albo. Albo uznaje, że smak ginu lubuskiego obraża moje kubki smakowe i nie piję dalej, albo akceptuję fakt, że jałowiec wykrzywia gębę i wypala gardło, ale stan radosnego upojenia jest dla mnie w tym momencie ważniejszy. Jedyna rzecz, której nie wolno mi zrobić, zdaniem stoików, to pić i marudzić jednocześnie.

W logice nazywa się to alternatywą rozłączną. Albo A, albo B. Nie ma możliwości, by A i B wystąpiło jednocześnie. Jednak większość z nas łamię tę podstawową zasadę logiki i zdrowego rozsądku. Marudzimy po każdym odcinku drugiego sezonu serialu, ubolewając nad tym, że serial tak się stoczył, w stosunku do rewelacyjnego pierwszego sezonu. Ale oglądamy dalej. Narzekamy na swoją pracę: na stresującego szefa, nudę i ogólną bezsensowność, ale nie wykonujemy żadnego kroku, by ją zmienić. Partner każdego dnia zabija w nas radość z życia, krytyką, fochami i wywoływaniem poczucia winy, ale nie podejmujemy kroków, by tę relację naprawić lub ją zakończyć.

Najwyższa pora skończyć to szaleństwo! Nauczmy się budować właściwe alternatywy. Przeanalizujmy jeszcze raz, tym razem po stoicku, powyższe sytuacje. Przykład pierwszy - serial. Albo uznaję, że dowiedzenie się, jak serial się kończy jest dla mnie kluczowe i przymykam oko na spadek jakości odcinków ALBO nie jestem w stanie tego zaakceptować i nie oglądam więcej.

Przykład drugi - praca. Albo akceptuję fakt, że teraz liczy się dla mnie przede wszystkim stabilność zatrudnienia. Że to jak czuje się w pracy ma drugorzędne znaczenie, ważniejsze jest to, że będę miał z czego spłacać kredyt. Cieszę się więc, że mam pracę, która to umożliwia ALBO uznaje, że moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze i składam wypowiedzenie.

Przykład trzeci – związek. Albo wykonuję rachunek zysków i strat i uznaję, że mimo bolesnych momentów dużo jest też tych dobrych. Akceptuję obecną sytuację ALBO podejmuję radykalne kroki, by poprawić tę relację (np. korzystając z terapii par), a jeśli to zawiedzie, to kończę związek.

Źródłem nieszczęścia wielu współczesnych ludzi jest pozostawanie w sytuacji, która w ich ocenie jest fatalna. Jednak zamiast wykorzystać swój czas i energię na dokonanie zmiany, marnują go na marudzenie, które nie tylko nic nie zmienia, ale jeszcze wprowadza ich w gorszy nastrój. Buduj właściwe, rozłączne alternatywy a błyskawicznie poprawisz jakość swojego życia.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Prosta droga

Dobry człowiek nie powinien zwracać uwagi na błędy innych, lecz sam iść drogą prostą.” 

Marek Aureliusz
Rozmyślania, IV.18

Mamy bardzo ograniczony wpływ na to, co myślą, mówią i robią inni ludzie. Możemy przypominać, przekonywać i pokazywać konsekwencje. Jednak ostateczny wybór każdego człowieka jest od nas niezależny.

Dlatego też uzależnianie swojego szczęścia czy spokoju ducha, od tego co zrobi inny człowiek, jest ogromnym błędem. Oddajemy w ten sposób z własnej, nieprzymuszonej woli kontrolę nad swoim życiem w cudze ręce. A właściciel tych rąk, wcale niekoniecznie będzie brał pod uwagę nasz najlepszy interes. W pierwszej kolejności będzie się troszczył o własny.

Zamiast więc zdawać się na łaskę innych, lepiej będzie sprawować pełną kontrolę nad swoim życiem, a dokładniej swoimi myślami, planami i decyzjami. Stawiać sobie samodzielne cele, czyli takie, w których błędy czy zaniedbania innych osób, nie mają wpływu na ich osiągnięcie. Jeśli realizuje projekt wraz z dwoma kolegami i każdy z nas odpowiada za innych obszar, moim celem powinno być w pierwszej kolejności zrobienie tego, co do mnie należy, a w drugiej zaproponowanie wsparcia kolegom. To mogę zrobić zawsze, bez względu na postawę innych osób czy okoliczności. W ten sposób, nawet jeśli któryś z moich kolegów zawali sprawę i całość projektu nie wyjdzie tak dobrze, jakbym sobie tego życzył, ja mogę spać spokojnie i być z siebie zadowolony. Zrobiłem wszystko, co mogłem, w ramach rzeczy ode mnie zależnych.

Jeśli zaś za cel uznałbym sukces całego projektu, zrobiłbym sobie podwójną krzywdę. Po pierwsze w trakcie prac drżałbym ze strachu, że któryś z moich kolegów może coś zaniedbać i końcowy rezultat na tym ucierpi. Po drugie, pomimo 100% zaangażowania, włożenia w projekt swojego czasu, serca i kreatywności, mógłbym się na koniec gorzko rozczarować, jeśli nie wszystko pójdzie tak, jakbym sobie tego życzył.

Stoicy doradzają, by wziąć pełną odpowiedzialność za siebie i na nikogo jej nie zrzucać. Jednocześnie, by podchodzić do innych osób z szacunkiem. By nie traktować ich jak nieporadne dzieci, ale jak dojrzałych dorosłych, którzy samie potrafią o sobie decydować. By respektować podmiotowość i autonomię drugiego człowieka.

Nie oznacza to, że zostawiamy go na pastwę losu. Że każdy powinien być sobie „sterem, żeglarzem i okrętem”. Naszym zadaniem jest wspierać ludzi, proponować im wsparcie. Jeśli jednak ktoś z tej pomocy rezygnuje, również to powinniśmy uszanować. Nawet w sytuacji, gdy w naszej ocenie, to błędna decyzja. Każdy ma prawo do popełniania błędów i bierze za nie pełną odpowiedzialność.

Jak napisał Marek Aureliusz „Dobry człowiek nie powinien zwracać uwagi na błędy innych, lecz sam iść drogą prostą.”

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Szlachetne działanie

„​Żadne położenie nie jest tak trudne, by przekreślało każdą możliwość szlachetnego działania.”

Seneka Młodszy,
O pokoju ducha, IV.8

Nieraz zdarza nam się myśleć, że już jest za późno. Jesteśmy zbyt starzy. Zbyt ostro pokłóciliśmy się z daną osobą, całkiem spaliliśmy ten most. Albo zbyt wiele prób podjęliśmy i skoro żadna z nich nie wypaliła, to jasny znak, że nie da się tego zmienić.

Stoicy chcą nas nauczyć, że przeszłość nie ma znaczenia. Że nigdy nie jest za późno, by zachować się we właściwy sposób. Nawet jeśli nie zdążymy naprawić wszystkich szkód, które wyrządziliśmy swoim zachowaniem, zawsze możemy nieco poprawić obecną sytuację. Każdego dnia nasze konto z dobrymi i złymi uczynkami się zeruje. Możemy zacząć na nowo.

Najczęściej wyobrażamy sobie linię czasu jako prostą – bez początku i końca. Jak interesująco opisuje to Piotr Stankiewicz w książce „Sztuka życia według stoików”, stoicki czas wygląda inaczej. Jest półprostą. Stoik w miejscu teraźniejszości stawia kropkę i wypuszcza od niej linię wyłącznie w przyszłość. Odcina się od przeszłości. Ona już minęła, jest od nas niezależna. Nie ma co tracić czasu na rozpatrywanie nieaktualnych scenariuszy, myślenie o tym, co innego mogliśmy zrobić. Liczy się to, co „tu i teraz”.

Nie znaczy to bynajmniej, że stoicy zachęcają do tego, by w ogóle o przeszłości nie myśleć. Wręcz przeciwnie. Jedną z ważniejszych stoickich praktyk jest dokonywanie na koniec każdego dnia rachunku sumienia. Podczas tej autorefleksji przypatrujemy się minionemu dniu, zastanawiając: które z planów, udało się nam osiągnąć? Jak zadbaliśmy o realizację swoich kluczowych wartości? Czy myśleliśmy i zachowywaliśmy się tak, jak tego pragnęliśmy? Czy byliśmy człowiekiem, którym chcemy być? Odpowiedzi na te pytania, pozwalają wyciągnąć wnioski i wprowadzić niezbędne poprawki. Stoik jest osobą, dla której regularne zastanawianie się nad własnym zachowaniem jest bardzo ważne. Nie traktuje jednak tych przemyśleć jako balastu. Nie dręczy się myślami, że źle postąpił, że dokonał nietrafnego wyboru. Stara się oderwać te doświadczenia od siebie. Spojrzeć na nie z dystansem, tak jakby czytał książkę z opisem perypetii innego człowieka. Z cudzych błędów często łatwiej jest się uczyć niż z własnych, bo patrzymy na nie obiektywnie, racjonalnie bez zakłócających obraz emocji.

Nieważne jakie było wczoraj. Nieważne jakie błędy popełniliśmy czy ile dni zmarnowaliśmy. Liczy się tylko to, co możesz zrobić teraz. A jak napisał Seneka: „Żadne położenie nie jest tak trudne, by przekreślało każdą możliwość szlachetnego działania.”

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Rozpoczynanie

„​Jeśli dobrze jest zacząć od jutra, o ileż lepiej od dzisiaj!”

 

Epiktet, Diatryby, IV.12

Jaka jest różnica dla stoików między jutrem a dzisiejszym dniem? Diametralna! Tylko nasza teraźniejszość jest bowiem od nas zależna. Trzymamy ją w żelaznym uścisku i możemy nadawać jej odpowiednią formę. Im odleglejszej przyszłości dotyczą nasze plany, tym siła naszego uścisku bardziej słabnie. Jutro znajduje się już poza naszą kontrolą.

Dlatego tak ważne jest, by nie czekać ze zrobieniem pierwszego kroku, rozpoczęciem wartościowego zadania. Nawet jeśli przeznaczysz na pracę nad nim tylko 1 minutę, ale zrobisz to dzisiaj, w Twoim umyśle zajdzie istotna zmiana. Przesunie się zwrotnica ze statusu „zadanie nie rozpoczęte” na „zadanie w trakcie wykonywania”. Ma to niebagatelne znaczenie.

Rosyjska psycholożka, Maria Ovsiankina, badała jak brak ukończenia zadania może wpływać na chęć, by nad nim popracować. Okazało się, że większość ludzi odczuwa wyraźną potrzebę, by dokończyć rozpoczęte zadanie lub przynajmniej doprowadzić je do pewnego zamkniętego etapu. Inaczej mówiąc: jeśli mamy w planach wykonanie 2 zadań, z czego jednego jeszcze nie ruszyliśmy, a drugie jest już częściowo zrobione – zdecydowanie silniej będzie nas ciągnęło do zajęcia się tym drugim.

Mając świadomość istnienia efektu Ovsiankiny, warto zrobić z niego właściwy użytek. Gdy tylko pojawi się nowe ważne zadanie, które sam wymyśliłeś lub zlecił Ci je szef albo kluczowy klient, dobrą strategię będzie jego nadgryzienie, czyli rozpoczęcie pracy nad nim.

Przykładowo: jeśli masz stworzyć raport (ofertę) możesz otworzyć plik w Wordzie i zacząć notować, jakie informacje powinny się w nim znaleźć. Nie ma aż tak dużego znaczenia, co konkretnie przygotujesz. Najważniejsze jest to, żeby Twój umysł potraktował to zadanie jako rozpoczęte. Dzięki temu będzie Cię korciło, żeby do niego wrócić.

Dobrą analogią jest dla mnie jedzenie jabłka. W nienaruszonej postaci może leżeć w mojej kuchni przez wiele dni. Jednak gdy je nadgryzę, mam silną potrzebę, żeby zjeść je już do końca. Rodzice w końcu wpoili we mnie, że jedzenia nie wolno marnować, a sczerniałe jabłko z pewnością nie będzie apetyczne.

Możesz wykorzystać ten efekt, by nie odkładać na później wykonania ważnych zadań. Siła tarcia obiektów jest najwyższa, gdy pozostają w spoczynku. Gdy wprawisz je w ruch, podtrzymanie tego ruchu będzie Cię kosztowało dużo mniej energii niż początkowe poderwanie. Nie ma więc na co czekać. Jak wyraził to Epiktet: Jeśli dobrze jest zacząć od jutra, o ileż lepiej od dzisiaj!

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Docenianie

Z tego, co masz, wybierz to, co najbardziej jest cenne, i pomyśl, z jakim byś trudem się o to starał, gdyby tego nie było.” 

Marek Aureliusz
Rozmyślania, VII.27

Bardzo łatwo zapominany o tym, jakimi łaskami Bóg lub los nas obdarował. Przyjmujemy je jako naturalną rzecz, która po prostu nam się należy. Przez to trudno nam się nimi cieszyć i je docenić. Dlatego podzielę się dziś z Tobą wspaniałym ćwiczeniem, zainspirowanym przytoczonym przed chwilą cytatem z Rozmyślań Marka Aureliusza.

Pomyśl o tym, co jest w Twoim życiu bezcenne? Czego nie oddałbyś za wszystkie pieniądze tego świata? Może tym największym skarbem jest Twoje dziecko? Może romantyczny partner? Może Twoje oczy i możliwość widzenia? A może wrodzony talent lub wybitna umiejętność w danej dziedzinie, nad którą pracujesz przez całe swoje życie? Wybierz dowolny element z listy – nie ma potrzeby by rozmyślać, co jest na pierwszym miejscu. Nada się każda rzecz, która ma dla Ciebie ogromną wartość.

Teraz wyobraź sobie, że to tracisz. Ktoś porywa Twoje dziecko, żonę czy męża. Przestajesz widzieć, Twój talent artystyczny napotyka blokadę, której nie jesteś w stanie przełamać. Co byś zrobił, by tą rzecz odzyskać? Podpowiem, że odpowiedź WSZYSTKO! nie jest tą, której szukamy.

Postaraj się najdokładniej jak potrafisz wyobrazić sobie tę sytuację i się w nią wczuć. Odebrano Ci to, co kochasz najbardziej. Nie jest to jednak wyrok ostateczny. Jeśli udowodnisz swoim działaniem, jak bardzo Ci na tym zależy, masz szansę na odzyskanie swojego skarbu.

Stwórz i spisz plan działania, który byś zrealizował.

Załóżmy, że wyobrażam sobie, że moja córeczka zapada na białaczkę. Wiem, że bez przeszczepu szpiku kostnego umrze. Co bym zrobił, by ją uratować? Przerwałbym wszystkie projekty, w które jestem zaangażowany i zaczął szukać pomocy. Uruchomiłbym wszystkie swoje kontakty i prosił o wsparcie każdego, chowając swoją dumę do kieszeni. Przeczytałbym połowę internetu, w tym wszystkie badania naukowe w temacie leczenia białaczki, które wpadłyby mi w rękę. Poszukałbym osób, które przeszły tę chorobę, by dowiedzieć się, jakich specjalistów mogą polecić. Zorganizowałbym zbiórkę pieniędzy na leczenie i całą kampanię, by informacja o niej dotarła do jak największej ilości ludzi. W skrócie: oddałbym cały swój dostępny czas i majątek, byleby tylko córeczka znów była zdrowa. I faktycznie zdarzył się cud! Po chorobie nie ma ani śladu. Skaczemy z żoną z radości, czujemy się o 100 kg lżejsi, bo spadł nam z serca ogromny ciężar. Serca przepełnia nam ulga, wdzięczność i wzruszenie.

To ćwiczenie, jeśli je rzetelnie wykonasz, pozwali Ci docenić i autentycznie radować się tym, co masz. Jak napisał Seneka w O pocieszaniu do Marcji: „Z żalu za tym, co nam zabrano, jesteśmy niesprawiedliwi w stosunku do tego, co nam zostało.”

Zamiast więc żałować, że coś straciliśmy lub że nie udało nam się czegoś uzyskać, doceńmy w pełni to, co już mamy. A okaże się, że nic więcej nie potrzebujemy do szczęścia.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Pociecha

„​Taka jest już natura istot śmiertelnych, że nie podoba im się nic bardziej niż to, co straciły.

Seneka Młodszy,
O pocieszaniu do Marcji, XVI.8

Żyjemy w świecie z ogromną liczbą decyzji do podjęcia. Każda wizyta w sklepie wiąże się z koniecznością wyboru jednego produktu z setek podobnych. Każdego dnia potrzebujesz odpowiedzieć sobie na pytanie, czym się dzisiaj zająć. W kwestiach tego, jak zorganizować sobie życie, pytań również nie brakuje. Czy powinienem poślubić właśnie tę osobę? Czy brać ślub teraz czy poczekać jeszcze rok i zobaczyć, jak się nam ułoży? Czy już starać się o dziecko czy najpierw zająć się rozwojem kariery?

Zazwyczaj myślimy o możliwości dokonania wyboru jako o czymś pozytywnym. Tymczasem amerykański psycholog Barry Schwartz, w książce Paradoks wyboru, pokazuje, że wybór, zwłaszcza tak przepastny jak obecnie, przysparza nam też nielichych problemów. Najpodlejszym z nich jest, w mojej ocenie, koszt alternatyw. Opowiem Ci dwie historie, które zilustrują, jak on działa.

Osiem lat temu wracałem ze Stanów Zjednoczonych do Polski. Jak to w przypadku tego typu lotów bywa, miałem międzylądowanie w zachodniej Europie, a potem dopiero kolejny samolot do ojczyzny. By zrobić dobry użytek z międzyczasu międzylądowania, poszedłem do sklepu wolnocłowego, by kupić perfumy w okazyjnej cenie. Mimo tego, że wstępnej selekcji dokonałem bardzo szybko – ostateczny wybór był dla mnie… udręką. Trzy rodzaje perfum bardzo mi się podobały i nie potrafiłem się zdecydować tylko na jedną. A nie miałem budżetu na więcej. Czas się kończył, więc zamknąłem oczy, zakręciłem ręką w powietrzu i skierowałem palec na jedną z butelek, dokonując losowego wyboru. Czy będąc w samolocie do Polski cieszyłem się, że mam buteleczkę drogich perfum, których zapach bardzo mi się podobał? Nie! Dręczyłem się myślami, że jednak dokonałem złego wyboru. Że trzeba było wziąć jedną z tych dwóch pozostałych.

Jeszcze będąc na studiach, zdecydowałem, że będę prowadził własną działalność gospodarczą. Tak też zrobiłem. Nigdy w życiu nie przepracowałem nawet 1 dnia na etacie. Przez wiele lat z zazdrością patrzyłem na kolegów robiących karierę w korporacjach. Marzyło mi się, by tak jak oni, zarabiać nawet wtedy, gdy nie pracuję, czyli podczas płatnego urlopu. By wiedzieć każdego miesiąca, ile dokładnie zarobię. Bym nie musiał inwestować swoich pieniędzy, jedynie mając nadzieje, że się zwrócą – tylko mieć pewny zysk. Gdy jednak opowiedziałem o tym etatowym znajomym, to oni rozpoczęci zaczęli uzasadniać, jakim to ja jestem szczęśliwcem. Będąc na działalności mogę zrobić wypad za miasto w środku tygodnia, nie prosząc nikogo o urlop. Nie mam na sobą szefa, który marudzi, stresuje i przeszkadza w wykonywaniu roboty. Nie mam żadnego limitu zarobków. Mogę w miesiąc zarobić tyle, co oni w pół roku itd.

Koszty alternatyw sprawiają, że widzimy bardzo wyraźne zalety tej niewybranej opcji, nie dostrzegając jej wad. Z kolei w wariancie, na który się zdecydowaliśmy, silnie czujemy wszystkie bolączki, całkiem zapominając o korzyściach.

Jak więc możemy przezwyciężyć tę naturę istot śmiertelnych, o których pisze Seneka? Za każdym razem, gdy dręczą Cię koszty alternatyw, czyli żal, że nie dokonałeś innego wyboru, posłuż się równym rachunkiem. Porozmawiaj ze znajomymi, poczytaj w Internecie opinie osób, które dokonały innego wyboru niż Ty. Zanotuj skrzętnie wszystkie zalety i wady zarówno Twojego wyboru, jak i alternatyw. Dopiero wtedy będziesz w stanie wyciągnąć wartościowy na przyszłość wniosek, które rozwiązanie jest dla Ciebie lepsze. To też powinien być jedyny cel Twoich rozważań. Nie przeżywanie przeszłości i obwinianie się za źle podjęte decyzje, ale lekcja, która w przyszłości pozwoli Ci dokonywać lepszych wyborów.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Twoja popisowa rola

Pamiętaj, że jesteś aktorem grającym rolę w widowisku scenicznym, a do tego w takim widowisku, jakie spodobało się dramaturgowi ułożyć: w krótkim – jeżeli krótkie, w długim – jeżeli długie. Jeżeli chciał, żebyś grał rolę żebraka, staraj się i tę rolę po mistrzowsku odegrać. I tak samo się staraj, kiedy ci powierzy rolę chromego, monarchy albo szarego obywatela.” 

Epiktet, Encheiridion, fragm. 17

O tym, jak układa się nasze życie, w dużej mierze zdecydował ktoś inny. Bóg, los czy jak proponuje Epiktet w teatralnej metaforze – dramaturg. Dramaturg zdecydował, w jakim czasie, w jakim kraju i w jakiej rodzinie się urodziłeś. Dramaturg przydzielił Ci takich, a nie innych sąsiadów, nauczycieli, kolegów i koleżanki w klasie.  Dramaturg decyduje o tym, czy jesteś chory czy zdrowy, czy los Ci sprzyja czy też okrutnie z Ciebie żartuje.

Stoik koncentruje się wyłącznie na rzeczach zależnych od siebie. Dlatego z definicji nie rozgrzebuje przeszłości, bo nie ma nad nią żadnej kontroli. Podobnie z przyszłością – możemy mieć wobec niej określone plany i nawet wykonywać konkretne działania, by doprowadzić co ich realizacji. Jednak, jak ujął to Woody Allen: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość. To dramaturg ma decydujące znaczenie, w jakiej roli chce nas obsadzić.

Co więc nam zostaje? Teraźniejszość. Tu i teraz. Dla stoika dobrem nie jest szczęśliwy splot okoliczności, ciekawa propozycja biznesowa czy uznanie. Nie jest też złem krach na giełdzie, własna choroba czy nawet śmierć bliskiej osoby. Świat nigdy nie jest dobry ani zły. Tak jak sztuka teatralna albo historia w moralnym sensie nie jest dobra ani zła.

Stoik rezerwuje kategorie dobra i zła przede wszystkim do oceny własnego zachowania. Moja choroba może być dla mnie nieprzyjemna, czy wręcz bolesna. Może być niespodziewana i może pokrzyżować moje plany. Nie jest jednak zła, sama w sobie. To moja reakcja na nią może być zła – jeśli jęczę, użalam się nad sobą czy wściekam się, że nie uda mi się teraz zrealizować tego, co chciałem. Moja reakcja może też być dobra, jeśli potrafię zaakceptować to, co się wydarzyło. Jeśli umiem skoncentrować się na tym, co zależne ode mnie i zrobić szybką poprawkę w swoich planach, uwzględniając aktualną sytuację.

Błyskotliwy aktor każdą rolę potrafi odebrać w sposób popisowy. Bez względu na to czy jest to rola tytułowa czy trzecioplanowa. Czy odgrywana postać posiadającą majątek i władzę czy też wyrzuconą poza społeczny nawias. Podobnie my, zdaniem stoików, powinniśmy z godnością przyjąć każdą rolę, powierzoną przez dramaturga. Bez względu na to, czy ubiegaliśmy się o tę czy inną rolę. Odegrajmy ją najlepiej, jak potrafimy.

Nie kontrolujemy tego, jaką rolę dostaliśmy, ale to jak ją odegramy. Zadbajmy o to, by każda rola, którą gramy „tu i teraz” była popisowa.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Wewnętrzny kompas

„…wielki spokój zyskuje ten, kto nie baczy na to, co bliźni mówi, czyni lub myśli, ale na to tylko, co sam robi, by było sprawiedliwe.” 

Marek Aureliusz
Rozmyślania, IV.18

Media społecznościowe pozwalają nam współuczestniczyć w życiu wielu naszych znajomych. Dzięki Facebookowi, Twitterowi czy LinkedInowi, możemy widzieć sceny z ich życia, słyszeć co czują i myślą na wiele różnych tematów. Ma to jednak swoją cenę. Są nią… nieustanne porównania. Porównujemy swoje życie i swoją sytuacje, do tego, jak radzą sobie znajomi. Oczywiście Ci, którym wiedzie się gorzej, nie będą publicznie tego ogłaszać. Porównujemy więc najlepszą wersję życiowych zdarzeń znajomych, w wielu przypadkach mocno podkolorowaną, do swojej codziennej szarości i wypadamy… blado.

Albo, co gorsza, podejmujemy decyzje o tym, jak żyć i co powinno być dla nas najważniejsze, nie na podstawie własnych przemyśleń, ale pożyczonych wartości. O tych kukułczych jajach i realizowaniu marzeń innych ludzi opowiadałem w poprzednim odcinku.

Szukając wskazówek i aprobaty na zewnątrz, nigdy nie zdobędziemy wielkiego spokoju, o którym pisze Marek Aureliusz. Dla stoika ważnym celem jest stanie się mentalnie niezależnym. Postępowanie zgodnie z wewnętrznym kompasem i nieprzejmowanie się tym zanadto tym, „co ludzie powiedzą”. Jak jednak usłyszeć swój wewnętrzny głos i nie dać go zagłuszyć otoczeniu?

Pomoże Ci w tym stoicka praktyka autorefleksji. Każdego dnia rano, zanim jeszcze wyskoczysz z łóżka i wpadniesz w wir bieżących zdarzeń, zatrzymaj się na moment. Pomyśl o tym, co jest dla Ciebie ważne i jakim chcesz być człowiekiem. Nie dzisiaj, ale z perspektywy całego życia. Zapisz 3 wartości, które są dla Ciebie najważniejsze i zastanów się, jak możesz je dzisiaj zrealizować. Zanotuj konkretne zachowania. Jeśli jedną z wartości jest rodzina, możesz zaplanować czas wieczorem dla małżonka / partnera. Możesz zarezerwować czas na posprzątanie mieszkania lub spędzenie czasu jeden na jeden z każdym ze swoich dzieci. Możesz zdecydować, że chcesz dzisiaj każdemu z członków rodziny powiedzieć coś miłego – co w nich lubisz, jakie ich umiejętności Ci imponują albo jak bardzo ich kochasz.

Tylko te wartości, które manifestują się w Twoim życiu, naprawdę mają znaczenie. Jeśli mówisz, że coś jest ważne, ale od tygodnia nie poświęciłeś tej wartości czasu, to jest to tylko pusta deklaracja. Praktyka, którą ja nazywam projektowaniem dnia pełnego wartości, pomoże Ci bardziej uważnie i refleksyjnie zacząć każdy dzień. Przypomnieć sobie, co dla Ciebie najważniejsze, a także przełożyć te wartości na konkretne zachowania. Nie bez znaczenia jest także zarezerwowanie na nie czasu w swoim kalendarzu, by mniej istotne, ale pilniejsze zadanie nie wypchnęło ich za burtę w kierunku jutra.

Dopełnieniem tej porannej praktyki, jest wieczorne podsumowanie dnia. Np. tuż przed pójściem spać, myślisz o tym, co się dzisiaj wydarzyło. Rozliczasz się sam ze sobą, na ile udało Ci się zrealizować poranne plany. Które sposoby realizowania wartości świetnie się sprawdziły, a czego być może zabrakło. Przy okazji możesz zapisać najbardziej wartościową refleksję – czego się dzisiaj dowiedziałeś/nauczyłeś oraz za co jesteś wdzięczny sobie, innym ludziom, Bogu czy losowi. W ten sposób każdy dzień spina piękna, refleksyjna klamra, która pozwoli Ci lepiej posługiwać się wewnętrznym kompasem.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Uniwersalna filozofia

„Czy krępuje nas nieubłaganym prawem przeznaczenie, czy rozrządził wszystkim władca wszechświata Bóg, czy bez jakiegokolwiek porządku porusza i obraca sprawy ludzkie przypadek – winna nas podtrzymywać filozofia.”

Seneka Młodszy,
Listy moralne do Lucyliusza, XVI.5

Stoicyzm przyda się każdemu. Nie ma znaczenia czy wierzysz w przeznaczenie, Boga, przypadek a może zgoła w nic. Nie jest istotne czy masz skromny majątek czy ogromną fortunę. Czy aktualnie powodzi Ci się coraz lepiej czy też odnotowujesz straty. Stoickie nauki są na tyle uniwersalne, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie, bez konieczności brania czegokolwiek „na wiarę”.

Jak to jest możliwe? Stoicyzm koncentruje się na tym, co dzieje się w Twoim umyśle – wewnątrz Ciebie. Dlatego to, jaki jest świat i kto go stworzył nie ma w tym kontekście znaczenia. Również wydarzenia, które rozgrywają się w zewnętrznym świecie mają dla stoika drugorzędne znaczenie. Stoik wie, że poczucie szczęścia lub braku satysfakcji zależy przede wszystkim od jego sposobu myślenia. Ocen, oczekiwań, pragnień i planów, a nad tym ma pełną kontrolę. W kilku różnych odcinkach podcastu rozważymy, jak tą wewnętrzną stoicką twierdzę zbudować. Dziś zajmiemy się solidnymi fundamentami, by forteca nie rozpadła się od środka.

Co w największym stopniu mąci nam tę wewnętrzną harmonię, do której powinniśmy dążyć? Nadmiar wartości. Jak to nadmiar – możesz spytać? Chyba panie podcasterze, miałeś na myśli brak wartości albo tego, że jest ich za mało? Nie, celowo powiedziałem o nadmiarze wartości.

Zbyt wiele rzeczy uznajemy za ważne. Wszędzie dookoła otaczają nas różne wizje szczęścia. Widzimy zdjęcia znajomych, którzy podróżują po świecie i zwiedzają zapierające dech w piersiach miejsca. Co wtedy czujemy? Że podróżowanie jest zaniedbaną przez nas wartością. Zaczynamy pakować się na wyjazd. Tylko do momentu, w którym przyjaciel opowie nam o tym, jaki jest z siebie dumny, że nauczył się płynnie mówić po hiszpańsku. Myślimy wtedy, ze wstydem, że mało pracowaliśmy ostatnio nad swoim rozwojem, zwłaszcza językowym. Zanim jednak na dobre rozpoczniemy naukę obcego języka, w mediach społecznościowych oglądamy zdjęcia smakowitych potraw i relację koleżanki, która opisuje, ile spełniania daje jej wegańskie gotowanie.

Wszyscy coś robią. Wszyscy realizują swoje wartości, tylko my, rozdarci wewnętrznie stoimy w miejscu. Brzmi znajomo? Sam doświadczyłem podobnego stanu wielokrotnie.

Jedną z 4 głównych stoickich wartości jest umiar. Umiar warto zachować nie tylko względem swojego apetytu na pyszne jedzenie czy ilość pieniędzy na koncie. Niezbędny jest także umiar w kontekście wartości. Należy się pogodzić z tym, że nie dasz rady być jednocześnie zwiedzającym świat poliglotą, wydającym bestsellerowe książki wirtuozem gitary i najlepszym tatą na świecie piątki dzieci. Nie ma zmiłuj, trzeba wybrać. Te kilka kluczowych wartości, które będziesz pielęgnować, poświęcając im czas i uwagę, niezbędne by wydały dobre owoce. Podejmując jasną decyzję, które wartości są dla Ciebie najważniejsze, unikniesz żalu i zazdrości, patrząc na to, jak inni się realizują.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Doskonałe przygotowanie

[…] posłuchajmy, co w podobnym wypadku powiedział Agrypin: […] – Kiedy mu oznajmiono, że przeciw niemu rozprawa się toczy w senacie, odrzekł: Daj Boże zdrowie! Ale jest teraz akurat godzina jedenasta (a o tej porze zwykł był uprawiać ćwiczenia gimnastyczne, a następnie zażywać kąpieli), chodźmy się przeto ćwiczyć. Gdy skończył, przyszedł ktoś i rzekł do niego: Zostałeś skazany. – Na wygnanie – zapytał – czy na śmierć? – Na wygnanie. – A co z majątkiem? – Nie został skonfiskowany. – Zatem chodźmy do Arycji i zjedzmy obiad. – Oto co znaczy przygotować się z góry, do czego przygotować się trzeba.” 

Epiktet, Diatryby, I.1

Słynny stoicki spokój bierze się, między innymi, z doskonałego przygotowania. Nie na wszystko mamy wpływ i dlatego ostateczny wynik wielu spraw, pozostaje zagadką. Stoik nie czeka jednak z założonymi rękami, żywiąc przekonanie, że „jakoś to będzie”. Rozważa wszystkie, najbardziej prawdopodobne scenariusze i zawczasu podejmuje decyzje, jak się wtedy zachowa. Agrypin w przytaczanej historii miał wszystko rozpracowane. Skażą na śmierć? Wyda ostatnie rozporządzenia. Wygnają? Uda się do drugiego najbardziej ulubionego miasta. Uniewinnią? Powróci do normalnego życia. Skonfiskują majątek? Pożyczy pieniądze od przyjaciela. Nie skonfiskują? To pójdzie do Arycji na obiad. Czy Agrypin mimo rozpatrzenia wszystkich możliwości, siedział na szpilkach, czekając na wyrok senatu? W końcu stawką było jego życie. Nie! Jak gdyby nigdy nic, zgodnie ze swym zwyczajem, poszedł o 11:00 poćwiczyć i się wykąpać.

Spokój Agrypina w tak ekstremalnej sytuacji może wydawać się nieludzki. Mnie, pomimo tego, że jestem praktykującym stoikiem, z pewnością dużo brakuje do podobnego opanowania. Jest to jednak kierunek, w którym warto podążać, w miarę swoich aktualnych możliwości. Stoik nie stawia sobie za cel, by być doskonały czy nawet dobry. Wystarczy, że będzie lepszy. Od kogo lepszy? Od siebie samego wczoraj. Z każdym dniem mamy dokonywać drobnych postępów. Nic nie szkodzi, że ta zmiana może wydawać się niewielka. Wystarczy, że konsekwentnie pracujesz nad swoim sposobem reagowania na zewnętrzne wydarzenia. Małe postępy, dzięki efektowi kumulacji, pozwolą Ci z czasem zdobyć spokój i odporność psychiczną, o której nie śmiałeś marzyć.

By mogło to nastąpić, naucz się odpowiednio analizować sytuacje. PO TYM JAK skończysz słuchać podcastu, wybierz jedno wydarzenie, w którym wynik nie jest jeszcze przesądzony. Rozważ wiele możliwych scenariuszy, nie tylko ten jeden, najbardziej korzystny dla Ciebie. Podejmij już teraz decyzje, jak się zachowasz, po wystąpieniu każdego z nich. W ten sposób, jak Agrypin, doskonale przygotujesz się na to, co nadejdzie. Zamiast czekać w napięciu na wyrok losu, będziesz mógł/mogła spokojnie robić swoje.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Skóra niedźwiedzia

„Nie myśl o tym, czego nie masz, tak jakbyś to już miał.”

Marek Aureliusz
Rozmyślania, VII.27

Czy zdarzyło Ci się cieszyć czymś, co dopiero dostaniesz? Planować, jak wydasz pieniądze, które dopiero zarobisz? Fantazjować, jak będziesz się wspaniale czuć w relacji z kimś, kogo dopiero poznałeś/poznałaś? Radować awansem, premią lub przysługą, którą ktoś Ci obiecał?

Chyba każdy z nas, przynajmniej raz w życiu, dzielił skórę na niedźwiedziu. Przyjmował za oczywiste, że coś się wydarzy. Że to tylko formalność, kwestia czasu, a na pewno uzyskamy wymarzony rezultat. Tymczasem życie potoczyło się innymi torami niż te, którego dla niego przygotowaliśmy. W efekcie przeżyliśmy rozczarowanie, a niekiedy także przykre konsekwencje decyzji, które podjęliśmy, przyjmując określony scenariusz za pewnik.

Marek Aureliusz przestrzega nas przed podobną nierozważnością. Nie myśl o tym, czego nie masz, tak jakbyś to już miał. Zalecenie to ma ogromny sens i da się je udowodnić nawet matematycznie. Przyjmijmy, że możliwe są tylko dwa rezultaty: albo dostaniesz coś, czego pragniesz albo tego nie otrzymasz. W pierwszym wariancie, jesteś pewien/pewna, że uzyskasz oczekiwany wynik. Jeśli faktycznie Ci się to uda, Twoje oczekiwania zostaną spełnione, raczej nie będziesz się tym szczególnie cieszyć. W końcu tak miało być – nic w tym zaskakującego ani ekscytującego. Oceńmy to doświadczenie jako neutralne, przyznając 0 punktów satysfakcji. Jeśli jednak nie dostaniesz tego, co pragniesz, mocno się rozczarujesz. Minus 10 punktów satysfakcji. Łączny wynik 0 i -10 = - 10.

Teraz rozważmy drugi wariant. Gdy różnie się losy mogą potoczyć, przygotowujesz się po stoicku, że spotka Cię ta gorsza możliwość. Jeśli faktycznie tak się sprawa rozstrzygnie, ten fakt Cię nie zaskakuje, w końcu tego się spodziewałeś/spodziewałaś. Doświadczenie jest neutralne, oceniamy je na 0 punktów. Jeśli jednak fortuna będzie Ci sprzyjała i potoczy się tak, jak pragniesz, doświadczysz pozytywnego zaskoczenia – plus 10 punktów satysfakcji. Łączny wynik 0 + 10 = 10 punktów.

O wszystkim decyduje Twoje początkowe nastawienie, na które Ty masz pełen wpływ. Sprawa może się różnie potoczyć, ale przygotowując się, na gorszą ewentualność możesz tylko zyskać. Zakładając z góry, że na pewno będzie dobrze, możesz tylko stracić.

Zastanów się, w których aktualnych sprawach Twojego życia zakładasz, że coś otrzymasz, mimo że niedźwiedź, z którego tak ochoczo chcesz zedrzeć skórę, nie został jeszcze upolowany?

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Daj pesymizmowi szansę

„Mocny i niewzruszony jest duch ludzki w przeciwnościach, do których się przygotował zawczasu.”                     

Seneka Młodszy,
O gniewie, ks. III, XXXVII.3

Współcześnie pesymizm na dosyć złą prasę. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych to optymistyczny duch, jest jedynym akceptowalnym. Miałem szczęście reprezentować Polskę jako sędzia na Mistrzostwach Świata w kreatywności. Gdy jeden z amerykańskich kolegów spytał mnie „jak się mam”, a ja odpowiedziałem „dobrze”, zaczął się niepokoić czy wszystko ze mną w porządku. Bo nie odpowiedziałem „Wspaniale!” czy „Bosko!” ale tylko „Dobrze”.

Optymizm ma wiele zalet – pozwala wspaniale czuć się na co dzień, wierzyć w siebie i to, że świat jest dobry. A nawet jeśli nie jest – że ja sobie jakoś w nim zawsze poradzę. Optymizm daje nadzieję, spokój i podekscytowanie w oczekiwaniu na to, co nadejdzie. Ma jednak również wiele istotnych wad i mówię to jako osoba, która ma tę cechę wyjątkowo mocno nasiloną. We wszystkim jestem w stanie znaleźć coś dobrego i powód do radości.

Optymizm sprawia, że przeceniamy swoje możliwości. Mimo, że mamy 5 rozgrzebanych projektów i brakuje nam zasobów do ich ukończenia – podejmujemy się szóstego. Spodziewamy się, że na drodze nie będzie korków ani wypadków i w efekcie spóźniamy się na ważne spotkanie. Zakładamy, że ludzie zawsze będą nas lubić i wszystko nam wybaczą i psujemy przez to relacje, nie przykładając się do nich wystarczająco. Inwestujemy pieniądze i czas w rzeczy, które okazują się totalną klapą, bo zamiast je gruntownie sprawdzić, wierzymy, że wszystko będzie ok. Podnosimy poprzeczkę, stawiamy wysokie oczekiwania tylko po to, by później boleśniej się rozczarować, że wcale nie jest tak pięknie.

Stoicyzm jest dla mnie dopełnieniem, którego bardzo potrzebowałem. Nie próbuję wyrwać swojego optymizmu z korzeniami. Pozwalam mu rosnąć, kwitnąć i wydawać owoce w sytuacjach, gdy jest mi bardzo potrzebny, np. przy trudnych, nowych wyzwaniach. Jednocześnie w moim ogrodzie uprawiam pesymizm. Przygotowuję się zawczasu na przeciwności losu. Aktywnie szukam zagrożeń, wad swoich pomysłów, powodów dla których mogą nie wyjść. Przewiduję różne okoliczności, które mogą być dla mnie trudne. Dla każdej z nich przygotowuję dwa rodzaje planu: zapobieganie i reagowanie.

Zapobieganie to wszystkie te działania, które mogę podjąć, by dana rzecz się nie wydarzyła lub by zmniejszyć jej siłę rażenia – negatywnego oddziaływania na mnie. Reagowanie to z kolei przepis na to, jak mam się zachować, gdy dana trudność się pojawi.

Przez to, że nie jestem zaskoczony nadejściem przeciwności i wiem, co mam robić w jej obliczu, mój duch może pozostać mocny i niewzruszony.

Nie musisz wybierać czy będziesz optymistą czy pesymistą. Możesz skorzystać z obu tych podejść. Uprawiać oba z tych sposobów myślenia w jednym ogrodzie i cieszyć się rożnymi kształtami i smakami owoców, które wydają.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Wewnętrzna przemiana

Wewnątrz nas leży zarówno zagłada, jak i wybawienie. […] Z bezwstydnika wstydliwym się staniesz, z szubrawca – uczciwym, z wiarołomcy – wiary dochowującym.”

Epiktet, Diatryby, IV.9

Przeszkoda w dążeniu do celu, może być czymś zewnętrznym – jak krach na giełdzie, pandemia albo działanie konkurencji. Istnieją jednak również przeszkody tkwiące w nas samych. Mówi się, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani. Każdy z nas, bez względu na to, jak utytułowany i jak dobrze funkcjonujący na zewnątrz, ma pewne nieprzepracowane problemy. Wszyscy mamy wady i jeśli w naszym otoczeniu znajdują się życzliwi, ale też odważni znajomi, gotowi je wypunktować, my również mieliśmy szczęście je poznać.

Stoicy starają się przemienić każdą przeszkodę w szansę. Sam jestem przebadanym i zdiagnozowanym dyslektykiem. Zapisując wyrazy, zdarza mi się wpisać literę P w miejsce B i odwrotnie. Czasem tak poprzestawiam kolejność liter, że sam nie wiem, co chciałem napisać. Jako praktykujący stoik, zadałem sobie pewnego razu pytanie: „Jak mogę tę swoją cechę przekuć w zaletę?” „Gdzie mogę znaleźć dla niej dobre zastosowanie?” Okazało się, że tym właściwym miejscem dla mojej dysleksji jest poezja, a dokładniej tworzenie neologizmów, czyli nowych wyrazów. W wierszu Spiżarnia, w którym łączyłem opis tęsknoty za ukochaną osobą z zawartością spiżarni, użyłem przez przypadek sformułowania „wkompotuję się w półkę”. Chciałem napisać wkompoNuję, ale zamiast N użyłem T i to w-kompoT-owanie miało w tym wierszu sens i urok. Nauczyłem się dostrzegać i doceniać coś, co wcześniej brałem nie tyle za swoją cechę, ale wadę.

Filip, mój znajomy trener wystąpień publicznych, jeszcze kilka lat temu bardzo się jąkał. Wiele osób pomyślałoby, że ta cecha dyskwalifikuje go jako trenera, tym bardziej prezentacji. Tymczasem Filip wykonał potężną pracę, by ograniczyć swoje jąkanie do minimum, jednocześnie pokazując wszystkim, pozbawionym tej przypadłości, że skoro on dał radę, to oni tym bardziej. Przekuł wewnętrzną przeszkodę na inspirującą historię, zagrzewającą uczestników jego szkoleń do zmiany.

Inny znajomy opowiadał mi historię Karola, który spóźniał się niemal na każde spotkanie. Do momentu, kiedy dostał od grupy złotą gwiazdę szeryfa i powierzona mu została rola strażnika punktualności. Od tej pory, nie tylko pierwszy przychodził na każde spotkanie, ale też wydzwaniał do innych, upewniając się, że każdy dotrze na czas. Z wiecznie spóźnionej osoby, stał się wzorem do naśladowania.

Czasem z pewną naszą cechą warto się pogodzić, jeśli nie mamy na nią wpływu, i znaleźć dla niej dobre zastosowanie – jak z moją dysleksją. Czasem warto postąpić na przekór, w czym my Polacy często jesteśmy dobrzy i przemienić swoją wadę w historię sukcesu – jak w przypadku jąkania się Filipa. Czasem warto nadać lub wziąć odpowiedzialność, by zyskać motywację do zmiany, jak w przypadku spóźnień Karola. W każdym z nas drzemie potencjał do zmiany. Wewnątrz nas leży zarówno zagłada, jak i wybawienie.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Przeszkody

Nasze działania mogą być blokowane… jednak nikt i nic nie może zablokować naszych intencji ani zmienić naszej postawy, ponieważ możemy się dostosowywać i przystosowywać. Nasz umysł przystosowuje się i wykorzystuje do własnych celów przeszkodę, która staje na naszej drodze. Przeszkoda w działaniu przyspiesza działanie.To, co stoi nam na drodze, staje się drogą.

Marek Aureliusz

Zenon z Kition jest uznawany za założyciela stoickiej szkoły myślenia. Nie wywodził się jednak z rodziny uczonych, lecz… kupców. Kupców handlujących fioletowym barwnikiem do farbowania tkanin. Wypłynął w rejs do Aten, by z zyskiem sprzedać swój towar. Los miał jednak wobec niego inne, dosyć okrutne plany. Rozpętał się silny sztorm, który zatopił statki Zenona, roztrzaskując je o skały. Ogromny majątek, gromadzony przez pokolenia, poszedł na dno. Sam Zenon ledwo uszedł z życiem. Potrzebował przepłynąć podczas sztormu wiele kilometrów, zanim wreszcie dopłynął do brzegu.

Był to koniec życia dla Zenona, jako kupca, a jednocześnie początek zupełnie innej drogi. Pozbawiony pracy i obowiązków udał się do Aten. Tam usłyszał filozofa, który przekazywał nauki Sokratesa.

Zaciekawiony spytał, gdzie może nauczyć się więcej. Poznał cynika Kratesa z Teb, który został jego mentorem. Wszystkie te wydarzenia skierowały Zenona na drogę do stworzenia stoicyzmu. Gdyby podczas rejsu do Aten sztorm nie zatopił statków z barwnikiem, Zenon prawdopodobnie nigdy nie zostałby filozofem i nie tworzył stoicyzmu, który od 2 300 lat pomaga ludziom osiągać wewnętrzną siłę i spokój. Świat bez problemu znalazł kolejnego kupca handlującego fioletowym barwnikiem, ale nie odkrył drugiego Zenona.

Czego uczy nas ta historia? Każda przeszkoda, nawet największa i najstraszniejsza może się okazać z perspektywy czasu błogosławieństwem. W momencie doświadczania trudności, jeszcze tego nie widzisz, ale jeśli wykażesz się kreatywnością i determinacją, możesz przekuć to trudne wydarzenie w pozytywny punkt zwrotny Twojego życia.

Stoik akceptuje świat takim, jaki jest. Po napotkaniu przeszkody nie traci czasu na użalanie się nad sobą i komentarze typu: „Jaki ten los jest niesprawiedliwy!” albo „Czemu mnie to spotkało?” Zamiast tego, zadaje sobie inne pytania: „Jak to wydarzenie może mi pomóc?” albo „Czego to doświadczenie mnie uczy?”

Pomyśl przez chwilę o sytuacji, w której się obecnie znajdujemy – pandemii koronawirusa. Część osób myśli tylko o tym, jak ją przetrwać. Chcą mieć ją jak najszybciej za sobą, wrócić do tego, co jeszcze w lutym 2020 roku było dla nich normalnością. Tim Ferriss, popularyzator stoicyzmu w stanach zjednoczonych zadał ciekawe pytanie: „Co możesz zrobić, by ten czas, był jednym z najbardziej produktywnych okresów w Twoim życiu?”

Przeszkoda w działaniu przyspiesza działanie. To, co stoi nam na drodze, staje się drogą. Zastanów się co może być Twoją nową drogą? Jak ta przeszkoda, może Ci pomóc.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Ubóstwo bogacza

„Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej – ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże – ponieważ ktoś inny ma więcej – będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. Uznasz za dobro zaszczyty: dotknie cię, że ów został konsulem, że kogoś wybrano na konsula ponownie.”

Seneka Młodszy,
Listy moralne do Lucyliusza, CIV.9

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. To, o czym wczoraj marzyłeś, dzisiaj nie jest już wystarczająco dobre. Widzisz bowiem wokół ludzi, którzy mają nowszy model smartfona, bardziej wypasiony samochód albo lepiej prosperującą firmę. Gdy tylko jednak ich dogonisz, znajdziesz sobie inny układ odniesienia, w którym wypadniesz blado.

Joseph Heller, autor kultowej książki Paragraf 22, był na przyjęciu razem z Kurtem Vonnegutem w domu bilionera. Vonnegut zaczyna się droczyć z Hellerem, mówiąc: „Wiesz, że nasz gospodarz zarobił w tym tygodniu więcej niż Ty zarobisz przez całe swoje życie?” Heller odpowiedział: „Tak, ale ja mam coś, czego on nigdy nie będzie miał”. „Co takiego?” – odpowiedział zdziwiony Vonnegut. „Poczucie, że mam wystarczająco dużo.” – powiedział Heller.

To jest właśnie ubóstwo bogacza. Wieczny głód, którego nic nie będzie w stanie zaspokoić. Gonienie za biciem rekordów i uzależnianie swojego poczucia wartości od osiąganych wyników lub stanu majątku.

Są ludzie, którzy nie marzą o tym, by mieć wielki i piękny dom, komfortowy samochód, albo najnowszy model smartfona. Są nimi… stoicy. Jedną z 4 kardynalnych wartości dla stoika jest umiar. Zadowalanie się rozwiązaniem, które nie jest najlepsze na świecie czy perfekcyjne, ale… wystarczająco dobre. W sam raz.

Umiar jest współcześnie zapomnianą cnotą. Wszędzie dookoła wmawiają nam, że „im więcej, tym lepiej” oraz, że „od przybytku głowa nie boli”. Tymczasem dużo łatwiej jest nam uzyskać szczęście, gdy nauczymy się cieszyć z tego, co już mamy. Z prostych, codziennych przyjemności. Śmiechu naszych bliskich. Wysłuchania ulubionej piosenki. Zjedzenia posiłku, dopiero wtedy gdy faktycznie poczujemy głód i gdy skoncentrujemy całą swoją uwagę na smakowaniu posiłku.

Jak praktykować stoicką cnotę umiaru w swoim życiu? Odpowiednio zarządzając swoimi pragnieniami. Zamiast szukać najlepszych produktów w swoich kategoriach, celuj w te, które są wystarczająco dobre. W pełni zrealizują Twoje realne potrzeby bez nadmiarowej, luksusowej otoczki. Nie tylko oszczędzisz w ten sposób pieniądze, nie przepłacając, za rzeczy, których nie potrzebujesz, ale nauczysz się także poprzestawać na mniejszym. Ustalić limit, który Cię zadowala. Dzięki temu, staniesz się bogatszy od miliardera, który nigdy nie będzie miał poczucia, że ma wystarczająco wiele. Jak napisał Marek Aureliusz w Rozmyślaniach: „To nie ubóstwo nas nęka, tylko pragnienie bogactwa”.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Złota klatka

„Zaprzestańcież raz wreszcie, na bogów, podziwiać rzeczy zewnętrzne! Zaprzestańcież zaprzedawać siebie w niewolę, najpierw – dobrom zewnętrznym, a przez nie z kolei ludziom, którzy te dobra mogą wam dać, ale mogą i zabrać.”

Epiktet, Diatryby, III.20

Stoicyzm to droga ku wolności. Niezależności od wyroków losu czy działań innych ludzi. By ją osiągnąć, potrzebujemy umiejętnie zarządzać tym, co zależne od nas – naszymi myślami, planami, ale także i pragnieniami.

Jeśli pragniesz niewłaściwych rzeczy, czyli tych niezależnych od Ciebie, już jesteś zgubiony! Nawet jeśli uzyskasz to, na czym Ci zależało. Po pierwsze: możesz zrobić wszystko, co tylko potrafisz, by uzyskać wymarzony rezultat. Wykorzystać w pełni swoją kreatywność, poświęcić pracy nad celem mnóstwo energii, czasu i wyrzeczeń, a i tak nie uda Ci się rozkochać w sobie osoby, która wpadła Ci w oko czy zarobić milionów na swoim produkcie. Zbyt wiele nie zależy od Ciebie.

Po drugie, nawet jeśli uda Ci się osiągnąć upragniony efekt w postaci świetnie płatnej posady albo uznania w społeczności w której się udzielasz, będziesz drżeć z lęku, że ktoś lub coś w każdej chwili może Ci to odebrać. Szef może zwolnić Cię z pracy, pomimo tego, że przykładasz się do niej bardziej niż inni. Influencer może skrytykować Twoje dzieło czy Twoją postawę i nagle ludzie, którzy jeszcze tydzień wcześniej Cię wychwalali, teraz odwrócą się od Ciebie plecami.  

Co więc będziesz robić, ze strachu przed stratą pożądanego dobra? Będziesz mówić nie to, co myślisz, ale to co wydaje Ci się, że osoba lub grupa, która ma nad Tobą kontrolę, chciałby usłyszeć. Będziesz zawierać śliskie kompromisy. Nie będziesz asertywnie bronić swoich granic, ale ustępować, by przypadkiem nikt nie odebrał Ci tego, czego tak pragniesz.

Czy to brzmi dla Ciebie jak przepis na Dobre Życie? Złota klatka, nawet jeśli ma 200 metrów kwadratowych i basen, wciąż pozostaje więzieniem. Żadne dobra materialne ani status społeczny nie zrekompensują Ci kosztów psychicznych i duchowych sprzedania swojej wolności.

Jak więc żyć, według stoików? Pragnąć tylko tych rzeczy, które są zależne od nas. Dobrych myśli, sensownych planów, mądrych wyborów i siły do działania. Rzeczy w pełni od nas zależnych. Wtedy żaden wpływowy człowiek nie będzie nam w stanie odebrać naszej wolności i naszego szczęścia. Zbudujemy wewnętrzną twierdzę, do której nikt poza nami nie będzie miał wstępu.

Jeśli los obdarzy nas pewnymi łaskami, przyjmijmy je z wdzięcznością. Nie przywiązujmy się jednak do nich. By gdy los się o nie upomni, oddać je bez urazy i ze stoickim spokojem.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Sądy nad Tobą

„​Często się dziwiłem, jak to każdy siebie więcej miłuje niż innych, a swój własny sąd o sobie ceni mniej niż sąd innych.

Marek Aureliusz

To doprawdy zdumiewające! Większość z nas jest mocno skoncentrowana na sobie, swoich problemach, celach i zadaniach do wykonania. Dbamy przede wszystkim o własne interesy. Ważne dla nas są nasze opinie o świecie, gospodarce albo najlepszej prędkości, z którą należy prowadzić samochód. Jeśli ktoś ma inne zdanie, najchętniej je ignorujemy, nawet jeśli ta opinia pochodzi od autorytetu w danej dziedzinie. Jesteśmy w końcu pewni, że to my mamy rację.

Jest jednak jeden temat, w którym znacznie mniej wierzymy własnym niż cudzym sądom. Nawet jeśli opinię tą wygłasza człowiek, o którym nic nie wiemy. Jaki to temat? Ocena nas lub naszego postępowania.

Gdy ktoś nas skrytykuje albo powie, jacy jego zdaniem jesteśmy, często traktujemy to jako prawdę objawioną. Bierzemy sobie tą opinię do serca. Mimo, że my znamy siebie znacznie dłużej i lepiej, rozumiemy szerszy kontekst swojego zachowania, to nasze własne zdanie o nas samych przestaje mieć znaczenie, liczy się to, co aktualne, czego właśnie się dowiedzieliśmy o sobie z cudzych ust.

Nawet jeśli się z tą opinią nie zgadzamy, ten osąd potrafi nas zranić czy wyprowadzić z równowagi. Zwłaszcza jeśli krytyka jest wygłoszona publicznie, np. napisana w mediach społecznościowych. Wtedy często spinamy się wewnętrznie, by przejść do kontrofensywy i albo wygarnąć wszelkie niedociągnięcia swojemu adwersarzowi albo udowodnić, że wcale nie jest tak, jak ktoś o nas napisał.

Czy stoicka mądrość, może nam pomóc, lepiej radzić sobie z sytuacją, bycia ocenianym przez innych ludzi? Oczywiście! Pierwsze zalecenie dotyczy tego, by postrzegać świat takim, jaki jest. Czy realistyczne jest oczekiwanie, że wszyscy będą nas lubić i zgadzać się z tym, co mówimy? Z pewnością nie. Zawsze znajdą się krytycy czy jakbyśmy powiedzie współcześnie hejterzy. Dlatego warto psychiczne się na to przygotować. Z góry założyć, jeszcze przed publikacją artykułu, posta czy publiczną wypowiedzią, że części osób on się nie spodoba. Pomaga w tym stoicka praktyka pre-meditatio malorum, w której przewidujemy co złego się może wydarzyć. Gdy faktycznie przyjdzie nam się zmierzyć z daną trudnością, nie jesteśmy nią zaskoczeni i reagujemy dużo bardziej racjonalnie.

Drugie stoickie zalecenie, to koncentrowanie się na tym, co zależne od nas. To co myślą i mówią ludzie o mnie, nie jest ode mnie zależne. Dlatego stawianie sobie za cel bycie lubianym, popularnym czy szanowanym jest błędem. Powinniśmy wyznaczać tylko takie cele, których powodzenie jest w 100% zależne od nas. Dlatego zamiast przejmować się tym, jak zostaniemy odebrani (rzecz niezależna), lepiej ukierunkować swoją energię na dostarczanie ludziom jak największej wartości, postępowanie zgodnie z wartościami, które są dla nas ważne. Jak napisał Marek Aureliusz w Rozmyślaniach: Postępuj słusznie, a cała reszta nie ma znaczenia.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

Mądrość poprzedników

„Poprzednicy nasi wynaleźli już lekarstwa na niedomagania duchowe.”

Seneka Młodszy, Listy moralne do Lucyliusza, LXIV.8

Czy wiesz, jaki wynalazek przyczynił się prawdopodobnie w największym stopniu do rozwoju cywilizacji? Nie był nim ogień, ani koło, tylko… pismo. To dzięki zapisywaniu informacji ludzkość mogła się rozwinąć. Wiedza nie przepadała już wraz z odejściem mądrego przywódcy, uzdrowiciela czy rzemieślnika. Inni ludzie, mogli się z nią zapoznać, nawet jeśli nigdy osobiście nie spotkali danego mędrca. Nawet jeśli żył setki lat przed ich urodzinami.

Pięknie podsumowuje to cytat przypisywany Sokratesowi: Wykorzystaj czas na doskonalenie się poprzez czytanie dzieł innych ludzi, aby łatwo osiągnąć to, na co oni ciężko pracowali.

Pomyśl przez chwilę o tym, jak niesamowitym darem jest pismo. Czytając jedną bądź kilka książek możesz zdobyć wiedzę, na którą autor pracował przez całe swoje życie. Często popełniając przy tym wiele bolesnych i kosztownych błędów. Ty możesz wielu z nich się ustrzec, jeśli tylko skorzystasz z mądrości poprzedników.

Kiedyś wykształcony Rzymianin potrzebował przez kilka tygodni jechać do Aleksandrii, by zdobyć mądrość zapisaną na różnych zwojach. Ty możesz czytać artykuły i pobierać książki nawet nie wychodząc z domu. Nie chcesz lub nie możesz czytać? Nie ma problemu! Wystarczy włączyć aplikację w telefonie i wysłuchać podcastu lub audiobooka. Wiele z tych materiałów jest dostępnych za darmo.

Stoikom nie mieściłoby się to w głowie, że są współcześnie ludzie, którzy z tych dobrodziejstw nie korzystają. Że wolą miotać się w swoich działaniach, próbując raz tego, raz tamtego, zamiast skorzystać z doświadczeń ludzi, którzy przeszli już tą drogę, popełnili większość możliwych błędów i odkryli sposób, który działa.

Jesteś obecnie w wyjątkowo komfortowej sytuacji. Chcesz być lepszym przedsiębiorcą, szefem, pracownikiem, mężem czy ojcem? Albo żoną lub matką? Dowiedz się jak to zrobić! Przeczytaj, posłuchaj albo obejrzyj na ten temat materiały od uznanych ekspertów w swoich dziedzinach. Tyle razy, ile potrzebujesz. Jeden raz, to z pewnością za mało. Wciel w życie poznane zasady i zobacz, jak sprawdzają się u Ciebie.

W kontekście pracy nad „niedomaganiami duchowymi” dzieła stoików są świetnym wyborem. Mimo że do czasów Seneki i Epikteta minęło już prawie 2 000 lat, ich pisma nie straciły na swojej aktualności. Wciąż pozwalają zdobyć wewnętrzną siłę i odporność psychiczną milionom ludzi na całym świecie. Zachęcam by sięgnąć po jedną z książek o stoicyzmie i zdobyć mądrość poprzedników.

Masz ochotę na więcej stoickiej mądrości?

Zapraszam do zapisania się na Filozoficzny Newsletter

Nie cześciej niż raz na tydzień dostaniesz od nas świeżą porcję materiałów inspirowanych stoicką filozofią – w formie wartościowych artykułów, podcastów i nagrań wideo.

Tuż po dołączeniu do newslettera, dostaniesz wyjątkowy prezent w postaci elegancko wydanego e-booka:

menu