Kurs Stoicyzmu LOGO

Podcast Od laika do stoika

[#31] O tym czy warto być stoikiem?  

Głównym tematem odcinka jest poszukiwanie tego, kim jest stoik (stoiczka).

Wokół tego tematu narosło wiele mitów i nieporozumień. Wyjaśniam skąd wzięły się te stereotypy oraz jak naprawdę myśli i zachowuje się stoik.

Na podstawie tych informacji wyrobisz sobie zdanie czy warto zostać stoikiem (stoiczką).

kąciku naukowym opowiadam, czym jest wyuczona bezradność. Co sprawia, że zaczynamy w siebie wątpić? Jak wykorzystując strategię małych kroków oraz umiejętnie formułując cele możemy w nią nie popadać.

kąciku książkowym wyławiam merytoryczne perełki z książki Ryana Holidaya Przeszkoda czy wyzwanie, czyli stoicka sztuka przekuwania problemów w sukcesy. Opowiadam o strategiach, które pozwalają popatrzeć na przeszkody z innej perspektywy, a nawet je docenić.

Zapraszam do wysłuchania podcastu:

MAM DLA CIEBIE NIECODZIENNĄ PROPOZYCJĘ  : - )

Zapraszam do skorzystania z usługi delegowania czytania. Ja przeczytam za Ciebie książkę i zrobię z niej dla Ciebie szczegółowe notatki. Ty zaoszczędzisz swój cenny czas, zapoznając się wyłącznie z esencją książki. Usługa jest bezpłatna, ma jednak dwa haczyki:

1) ja wybieram książki, które czytam i opracowuję
2) ja określam, co w książce jest najważniejsze - nie daję gwarancji, że też uznasz to za istotne lub nie pominę czegoś, co byłoby znaczące dla Ciebie

Jeśli taki układ Ci odpowiada - zapisz się proszę na mój newsletter. Wraz z informacją o publikacji nowego odcinka podcastu, dostaniesz również bonus w postaci esencji z książki.

Transkrypcja

Nie masz warunków, by posłuchać podcastu? Wolisz przeskanować wzrokiem zawartość i wybrać dla siebie najbardziej smakowite kąski? Nie ma problemu! Kliknij poniżej, by rozwinąć transkrypcję odcinka.

Transkrypcja odcinka OLDS #31

Cześć. Witaj w podcaście od Laika do stoika, w którym układamy życie na nowo, korzystając ze stoickiej filozofii i współczesnej psychologii.

Dziś po raz pierwszy wysłuchasz podcastu w nowej, mam nadzieję udoskonalonej formule.

W każdym odcinku skoncentruję się na jednym temacie, omawiając go dokładnie przez kilkadziesiąt minut. Aby było ciekawiej, będę okraszał go metaforami, historiami i stoickimi sentencjami. Pod koniec odcinka zaproszę Cię też do dwóch kącików tematycznych: naukowego i książkowego. W pierwszym zaprezentuje praktyczne wnioski z badań psychologicznych. W drugim, podzielę się z Tobą wrażeniami z książki, którą ostatnio czytałem i wyłowię dla Ciebie kilka merytorycznych perełek.

Po wysłuchaniu dzisiejszego odcinka:

- wyrobisz sobie zdanie czy chcesz być stoikiem lub stoiczką

- dowiesz się czym jest wyuczona bezradność i jak w nią nie popadać

- nauczysz się inaczej patrzeć na przeszkody, które stawia przed Tobą życie

No to zaczynamy!

Przygotowując się do tego odcinka, przeprowadziłem wśród znajomych ankietę, zadając im pytanie: Kim jest stoik? Jakie ma cechy? Jak się zachowuje?

Po cichu liczyłem na pojawienie się krzywdzących stereotypów, z którymi następnie chciałem się brutalnie rozprawić. Okazuje się jednak, że mam zbyt obeznanych, inteligentnych znajomych. Muszę sobie zapamiętać, żeby ich przy następnej okazji wymienić na gorszy model.

Oto, co mi odpowiedzieli. Kasia „Stoik to człowiek analizujący, spokojny, posiadający wiedzę”

Adam, poza tym, że jak zwykle myślał, że pytam nie o stoika o sŁoika, skomentował: „stoik, to taki ktoś, co go nic nie rusza”

Klaudia zaszalała pisząc: „Stoik kieruje sie w zyciu cnotami. A nie maksymalizacja przyjemnosci. Kojarzy mi sie z odpornoscia na porazki, hartem ducha i wytrwaloscia.”

Przemek pokazał swoje poetyckie oblicze, komentując: „Stoik to skalisty brzeg pośród sztormu. Na tyle mi się spodobało to określenie, że ukradłem je do trailera podcastu!”

Maja dodała, że „Stoik to to takie zen, tylko europejskie chyba?

a Mateusz, że:„Stoik to osoba, która akceptuje rzeczywistość taką, jaka jest.

Tylko Mirka wywiązała się jako tako z zadania zdyskredytowania stoika pisząc: „Osoba niepokazująca emocji, z dystansem do wszystkiego, nieco flegmatyczna, nudnawa.

No nic. Jeśli chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam. Oto jak zmieszać stoika z błotem:

W bramce nr 1 mamy: Stoik to osoba wyprana z emocji. Spock ze Star Treka. A najlepiej robot.

Bramka nr 2: Stoik to osoba, której wszystko zwisa i powiewa. Na niczym mu nie zależy. Wszystko jest mu obojętne. Nawet by nie zauważył, jeśli ktoś by go obrabował na ulicy.

Bramka nr 3: Stoik to pustelnik i asceta. Świat go nie interesuje. Gardzi pieniędzmi, wegańskim jedzeniem i w ogóle ludźmi. Najchętniej siedziałby w jaskini, zjadał grzybki i popijał wodę z podziemnego strumienia, oddając się przy tym swoim dziwnym praktykom.

Wybierając dowolną z tych bramek nie ma co się dziwić pytaniom, które nieraz pojawiają się w social media: Kto o zdrowych zmysłach chciałby zostać stoikiem?

Porozmawiajmy zatem chwilę o tych skojarzeniach. Nie są one całkiem wyssane z palca. W każdym z nich znajduje się ziarno prawdy, które obrosło następnie grubą warstwą lepkich domysłów i niezrozumienia.

Zacznijmy od słynnej stoickiej apatii. Jednym z tłumaczeń greckiego słowa pathos, jest uczucie, drugim jest namiętność. Grecka literka a sugeruje brak czegoś. Tak jak w słowie asymetria, czyli brak symetrii. Apatia, w stoickim rozumieniu, nie jest jednak zaleceniem braku jakichkolwiek uczuć, tylko nie ulegania namiętnościom.

To silne emocje, które odbierają nam zdolność do racjonalnego myślenia, są problemem. Zarówno te nieprzyjemne, jak gniew i trwoga, jak i przyjemne – euforia albo poczucie, że mogę wszystko. Będąc pod wpływem… różnych substancji, możemy podjąć fatalne decyzje. Wsiąść do auta i je rozbić. Zdradzić swojego partnera albo powiedzieć coś okrutnego i głupiego. Gdy wyłączamy rozum i działamy na bazie instynktu, wychodzi z nas zwierzę, a może nawet bydle. Działanie po pijaku, na zbaku czy właśnie pod wpływem silnych emocji to dla stoika niemal to samo. Karygodne pozbawienie siebie tego, co czyni z nas ludzi – naszego rozumu.

Stoicy nie mają nic przeciwko łagodnym, nieogłupiającym emocjom. Humor, pogoda ducha, delikatna radość są jak nadmorska bryza w upalny dzień. Dodają życiu smaku i urozmaicają je. Stoik poprzez zmianę sposobu myślenia i regularne ćwiczenia, potrafi utrzymać stabilne, łagodnie radosne samopoczucie przez cały czas. Czyż nie jest to gra warta świeczki?

Zajmijmy się teraz drugi stereotypem, zgodnie z którym, stoik jest chodzącą kukłą, która co prawda je i oddycha, ale do niczego nie dąży, nic ją nie interesuje. Tak sobie po prostu trwa, aż któregoś dnia umiera.

Stoików faktycznie mniej interesują dobra zewnętrzne, takie jak pieniądze, uznanie, najnowszy model iphone’a czy setki lajków pod nowym postem. Wszystkie te elementy podpadają pod kategorię rzeczy niezależnych, czyli takich, które znajdują się poza sferą naszej kontroli. W każdej chwili los lub inni ludzie mogą nam te rzeczy odebrać, dlatego zdaniem stoików, nie ma co budować swojego poczucia szczęścia na tak nietrwałym fundamencie. Mam dużo pieniędzy? To super. Mam ich mniej? Też dobrze. Przez to, że się do nich nie przywiązuje i nie kupuje rzeczy na kredyt, mogę się bez ich obejść. Nie stresuje się tym, że mi nie starczy na drogi styl życia.

Natura, również ludzka, nie zna jednak próżni. Stoicy budują swoje szczęście na skale, tym nadmorskim klifie, o którym już wspominałem. Dzięki temu żadna zawierucha nie jest im w stanie tego szczęścia odebrać. Dużo uwagi poświęcają dobrom wewnętrznym – zbudowaniu wewnętrznej siły charakteru, siły woli, odporności psychicznej, byciu dobrym człowiekiem. O tym, jak to osiągnąć, opowiem w kolejnych odcinkach.

Przejdźmy płynnie do trzeciego stereotypu stoika-odludka i ascety. Te nieliczne osoby, które w ogóle poświęcają stoikom trochę swojej uwagi, wyciągają często następujący wniosek. Skoro stoicy pogardzają mamoną i famem, to pewnie żyją gdzieś w lasach czy jaskiniach, całymi dniami medytując nad życiem i śmiercią. Nic bardziej mylnego! Wielu znanych w historii stoików było bardzo zaangażowanych społecznie. Katon Młodszy walczył z Juliuszem Cezarem w obronie Rzymskiej Republiki do samego końca, ponosząc śmierć w imię republikańskich ideałów. Podobnie Seneka Młodszy najpierw wychowywał cesarza Nerona, potem mu doradzał i zarządzał w jego imieniu imperium. A na koniec, ze stoickim spokojem przyjął wyrok śmierci szalonego tyrana. Marek Aureliusz sam był cesarzem i przez prawie 20 lat wojował z barbarzyńcami, wprowadzał reformy, ratował kraj pogrążony w zarazie i niepokojach społecznych.

Jeśli antyczne przykłady to dla Ciebie zamierzchła historia, sięgnijmy do bardziej nowoczesnych. Jerzy Waszyngton i Tomasz Jefferson, ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych, byli zadeklarowanymi stoikami. Współcześni żołnierze, sportowcy, a także politycy, menadżerowie i biznesmeni też coraz częściej sięgają do stoicyzmu, by lepiej radzić sobie z niepewnością i stresem w swojej pracy.

Chcę Ci przez to pokazać, że stoicy to ludzie czynu, kochający wysiłek i pracę, często na rzecz całej społeczności w której żyją, a nie tylko własnych interesów. Nie jest też tak, że nowy stoicki konwertyta, czyli ktoś kto decyduje się zostać stoikiem, rozdaje cały swój majątek, a ciało wystawia na spalenie. Umiejętnie korzysta z zasobów, które ma, bez rozdawania ich na prawo i lewo. Po prostu mniej się do nich przywiązuje i przez to kiedy trzeba będzie je oddać, robi to bez żalu.

Kończąc rozważania o tym, kim stoik nie jest, wyobraź sobie fanatycznego fana drużyny piłkarskiej, np. Realu Madryt. Załóżmy, że dziś wieczorem jest El Clásico, czyli pojedynek Realu z Barcą rozgrzewający emocje fanów do czerwoności. Odwieczna wojna dwóch najbardziej utytułowanych hiszpańskich klubów. Nasz bohater, nadajmy mu imię Alejandro, przez cały dzień nie może się skoncentrować w pracy. Udaje tylko, że pracuje, bo myślami jest już na zielonej murawie ze swoimi ulubieńcami. Zwalnia się wcześniej pod byle pretekstem, by zająć dobre miejsce w knajpie. Dostaje niemal palpitacji serca, gdy sędzia gwiżdże po raz pierwszy, rozpoczynając mecz. W zależności od tego jakim wynikiem mecz się skończy, Alejandro przez najbliższy tydzień będzie chodził po ulicach Madrytu cały w skowronkach albo będzie powłóczył nogami jak zombiak, złorzecząc Bogu, sędziom albo światu.

Młody Hiszpan nie ma żadnego wpływu na wynik meczu. Zawodnicy Realu, od których rezultat częściowo zależy, nawet nie wiedzą o jego istnieniu. A mimo tego Alejandro oddaje im całkowitą władzę nad swoim samopoczuciem. To doskonały przykład ANTY-STOICKIEJ postawy. Bycia dokładnie na drugim biegunie tego, co robią stoicy.

Stoik po pierwsze dzieli świat na rzeczy zależne i niezależne od niego. Przeprowadza tę linię podziału w każdej dziedzinie życia. Robi co w jego mocy, by jak najlepiej zająć się rzeczami, na które ma wpływ. Z kolei, jeśli coś jest poza jego kontrolą, szczególnie się tym nie ekscytuje. Posłużmy się przykładem, by łatwiej było to zrozumieć. Mieliśmy niedawno w Polsce wybory prezydenckie. Jeden z kandydatów, w drugiej turze, zdecydowanie bardziej odpowiadał mi niż drugi. Co było zależne ode mnie, żeby wygrał mój ulubieniec? Po pierwsze oddałem na niego swój głos. Po drugie delikatnie agitowałem za nim wśród znajomych, którzy rokowali na to, że może zmienią swoje zdanie i zechcą zagłosować tak jak ja. Poza tym nie miałem żadnego wpływu na ostateczny wynik wyborów, dlatego się nim szczególnie nie ekscytowałem. Zrobiłem swoje i spokojnie czekałem na wynik, nie ekscytując się specjalnie cząstkowymi wynikami, które spływały z PKW. Zamiast ciągle sprawdzać medialne doniesienia, wolałem ten czas wykorzystać w bardziej wartościowy dla mnie sposób – na czytanie, pisanie, zabawę z dziećmi i żoną.

Kim w takim razie jest stoik, tak jednym zdaniem?

Dla mnie stoik to człowiek zdyscyplinowany, wolny i niezależny, który podchodzi do życia ze spokojem i pogodą ducha, koncentruje się na tym, co zależne od niego i akceptuje świat takim, jaki jest, nawet jeśli coś nie układa się po jego myśli.

Jeśli chcesz stać się takim właśnie człowiekiem, znajdziesz w tym podcaście wiele wskazówek, jak to osiągnąć.

Wprowadzenie do Kącików

Po zrealizowaniu głównego tematu odcinka przejdźmy do 2 krótkich stałych segmentów podcastu: kącika naukowego i książkowego. W pierwszym będę opisywał znany psychologiczny efekt lub badania i opowiadał o praktycznym zastosowaniu tej wiedzy.

W drugim, zarekomenduję Ci ciekawą książkę, którą niedawno czytałem. Opowiem Ci o kilku wartościowych wnioskach, które wyciągnąłem po jej lekturze.

Przejdźmy zatem do Kącika Naukowego.

Musnęliśmy dzisiaj temat dychotomii kontroli, czyli podziału świata na rzeczy zależne i niezależne od nas. Będziemy do niego jeszcze nieraz wracać, bo znajduje się w samym sercu stoickiej filozofii. Efektem psychologicznym, które kojarzy się z tym tematem jest … wyuczona bezradność (Learned helplessness). Badania nad tym zjawiskiem prowadził Martin Seligman, a później wielu innych badaczy.

Ludzie lubią mieć kontrolę, czuć, że decydują, że potrafią osiągnąć to, na czym im zależy. Jeśli tak nie jest, im poczucie własnej wartości spada, a wraz z nim poczucie satysfakcji z życia. W niektórych wypadkach może się to skończyć depresją.

Badania Stipeka z 1988, pt. Motivation to learning pokazały, że studenci, którym nie udaje się zaliczyć egzaminu, mogą dojść do wniosku że są nieogarami. Są za głupi i nigdy się nie nauczą danego materiału. Dlatego nawet przestają próbować, co skutkuje jeszcze gorszymi wynikami, spadkiem pewności siebie i często wyleceniem ze studiów.

A cały problem zaczyna się w ich głowie od przekonania o własnej niekompetencji.

Jak sobie radzić z tym problemem i nie nauczyć się bezradności? Warto stosować metodę małych kroków. Zaczynać się najprostszej wersji zadania i gdy uda się je rozwiązać, delikatnie podnosić poprzeczkę. W ten sposób nabierzesz przekonania, że jednak jesteś się w stanie tego nauczyć. Jeśli zaczniesz od trudnego zadania i ono Ci nie wyjdzie, to możesz dojść do wniosku, że jesteś na to za głupi albo że to „nie twoja bajka”. I przez to nastawienie, nie poradzisz sobie nawet z prostym zadaniem, które normalnie rozpykałbyś raz dwa.

Jaki wyuczona bezradność ma związek ze stoicyzmem? Już tłumaczę. Wyobraź sobie, że baaardzo ci zależy na czymś, co nie jest w pełni zależne od ciebie. Poderwaniu pięknej dziewczyny lub przystojnego chłopaka. Zdaniu megatrudnego egzaminu na studiach. Sprzedaży twojego produktu. Wkładasz w to całe swoje serducho i kreatywność. Próbujesz na 10 różnych sposobów i nic z tego nie wychodzi. A innym wokół się udaje. Jaki wniosek możesz z tego wyciągnąć? Jestem loserem. Nic mi nie wychodzi, nie warto nawet próbować. O! to jest właśnie esencja wyuczonej bezradności.

Stoicy zalecają, by stawiać sobie realistyczne cele, związane wyłącznie z rzeczami zależnymi od nas. Zamiast: „muszę poderwać tę dziewczynę”, „popracuję nad swoją odwagą – podejdę do niej i zagadam”. To zależy ode mnie. Czy moja twarz, koszulka, ton głosu się jej spodoba – to już nie. Jednak przez mądrze sformułowany cel, nawet jeśli mnie spławi lodowatym tonem, mogę tę próbę uznać za sukces, bo się przełamałem i zagadałem. + 5 punktów do odwagi.

SENTENCJA

Podsumujmy kącik naukowy błyskotliwą sentencją:
By nie dać się zdołować wyuczonej bezradności, celuj w to, co zależne od Ciebie, w każdej sposobności.

KĄCIK KSIĄŻKOWY

W kąciku książkowym polecam Twojej uwadze książkę Ryana Holidaya – Przeszkoda czy wyzwanie, stoicka sztuka przekuwania problemów w sukcesy. 

Nie jest to podręcznik, jak zostać dobrym stoikiem. W ogóle stoicyzm jest w tej książce na tak dalekim planie, że można go w niej nawet nie dostrzec. Ryan ma dla nas za to wiele wartościowych wskazówek o tym, jak lepiej radzić sobie z przeszkodami.

Po pierwsze pokazuje, że potrzebujemy przeszkód. Cytuje Benjamina Franklina, „te rzeczy, które bolą, kształcą”. Lub jak współcześnie mawiają Amerykanie: „no pain, no gain”. Nawet jeśli uda nam się coś zdobyć bez wysiłku, raczej tego nie docenimy. Dlatego dobrze, że boli, bo te właśnie lekcje zapamiętamy.

Po drugie zachęca do właściwej perspektywy. Mówi: „Najważniejsze wcale nie jest to, jakie to są przeszkody, lecz to, jak Ty je postrzegasz, jak na nie reagujesz i czy potrafisz zachować spokój.”

Jak ten spokój zachować, mimo pojawienia się niespodziewanych trudności? Możesz np. zadać sobie ciekawe pytanie: Czy umierasz z tego powodu? Jeśli nie, może nie ma się czym martwić?

Innym rozwiązaniem jest technika dialogu z samym.

„Emocje pokonujemy dzięki logice — tak przynajmniej jest w teorii. Logika to pytania i stwierdzenia. Mając ich wystarczająco dużo, możemy dojść do pierwotnych przyczyn (z którymi zawsze jest dużo łatwiej sobie radzić). Straciliśmy pieniądze. Ale czy taka utrata nie jest czymś normalnym w prowadzeniu działalności gospodarczej? Tak. Czy ta strata jest kolosalna? Nie bardzo. A więc nie jest ona zupełnie nieoczekiwana, prawda? Dlaczego ta sytuacja miałaby być taka zła? Dlaczego tak bardzo się martwisz czymś, co musi się stać, przynajmniej raz na jakiś czas?”

Druga polecana technika to „doradź swojemu przyjacielowi. „Obiektywizm oznacza usunięcie „Ciebie” — elementu subiektywnego — z całego równania. Pomyśl, co się dzieje, gdy dajesz innym rady? Dla Ciebie ich problemy są proste i zrozumiałe, a rozwiązania oczywiste.”

Pomyśl o swoim problemie i wyobraź sobie, że to nie przytrafiło się Tobie. Pisz lub mów do swojego przyjaciela, a dzięki stworzeniu dystansu, może Ci się odkryć proste i skuteczne sposoby rozwiązania problemu.

A jeśli mimo wszystko, nie uda się przekuć przeszkody w szansę, pamiętaj, że jak powiedział miliarder Richard Branson — „okazje biznesowe są jak autobusy; zawsze pojawia się następna”.

Do usłyszenia w kolejnym odcinku, mówił Andrzej Bernardyn

menu