Kurs Stoicyzmu LOGO

Głównym tematem odcinka są młodzi ludzie.

W otwartej rozmowie dwóch stoików (z Karolem Doeringiem), zastanawiamy się nad tym, jak stoicyzm i nawyki mogą pomóc młodym ludziom zmienić swoje życie i osiągnąć ważne dla nich cele. 

Rozmawiamy o tym, jak stoicyzm pomaga nie przejmować się krytyką i hejterami - posiłkując się przy tym cytatami Marka Aureliusza. 

Podpowiadamy, jak umiejętnie wyznaczać cele, tak by były one motywujące i pomogły uzyskać długotrwałą zmianę („sylwetka na LATA a nie na lato”).

Pokazujemy, dlaczego stoicyzm i nawyki wspaniale łączą się z celami i są najlepszym sposobem do ich realizacji.

Zapraszam do wysłuchania podcastu:

MAM DLA CIEBIE NIECODZIENNĄ PROPOZYCJĘ  : - )

Zapraszam do skorzystania z usługi delegowania czytania. Ja przeczytam za Ciebie książkę i zrobię z niej dla Ciebie szczegółowe notatki. Ty zaoszczędzisz swój cenny czas, zapoznając się wyłącznie z esencją książki. Usługa jest bezpłatna, ma jednak dwa haczyki:

1) ja wybieram książki, które czytam i opracowuję
2) ja określam, co w książce jest najważniejsze - nie daję gwarancji, że też uznasz to za istotne lub nie pominę czegoś, co byłoby znaczące dla Ciebie

Jeśli taki układ Ci odpowiada - zapisz się proszę na mój newsletter. Wraz z informacją o publikacji nowego odcinka podcastu, dostaniesz również bonus w postaci esencji z książki.

Transkrypcja

Nie masz warunków, by posłuchać podcastu? Wolisz przeskanować wzrokiem zawartość i wybrać dla siebie najbardziej smakowite kąski? Nie ma problemu! Kliknij poniżej, by rozwinąć transkrypcję odcinka.

Transkrypcja odcinka OLDS #38 - O tym, czego potrzebują młodzi ludzie - rozmowa z Karolem Doeringiem

Andrzej

W dzisiejszym podcaście rozmawiam z Karolem Doeringiem: entuzjastą rozwoju osobistego, który codziennie stara się nauczyć czegoś nowego. Jest specem od nawyków, testującym na sobie różne rozwiązania i dzielącym się ze światem tym co dla niego działa. Wiem że jesteś młodym człowiekiem - przynajmniej z mojej perspektywy - 34 latka. Natomiast kiedy próbowałem swoich umiejętności takiego internetowego stalkingu, żeby dowiedzieć się, ile dokładnie masz lat, przeszukałem Twoją stronę internetową Facebooka Instagrama i nie udało mi się w końcu dowiedzieć. Zdradzisz mi ten sekret?

[00:00:33] - Karol

A taka ciekawostka. Nie wiedziałem że nie można tego znaleźć. Mam  23 lata.

[00:00:37] - Andrzej

I właśnie od tego chciałem niejako zacząć naszą rozmowę. Ja tak przynajmniej sobie wracając do swojej młodości myślę, że to jest taki czas mając dwadzieścia kilka lat, kiedy niekoniecznie myślimy o takich wartościach typowo stoickich, jak samodoskonalenie, samodyscyplina, rozwaga i refleksyjność. Czy coś się pozmieniało od czasów mojej młodości i młodość nie potrzebuje się już wyszumieć? Skąd twoje zainteresowanie akurat stoicyzmem?

[00:01:08] - Karol

To pytanie jest bardzo ciekawe. Moim zdaniem troszeczkę takie właśnie stereotypowe takie podejście, że w młodym wieku właśnie trzeba się wyszaleć. Że młode osoby chcą jakoś pokazać, co potrafią - że są szalone może trochę. Aczkolwiek znam dużo osób i w tym ja jestem też właśnie takim przypadkiem, że po prostu tego szaleństwa jakoś nie potrzebowałem. A właśnie chciałem już od najmłodszych lat właśnie zacząć robić coś więcej niż właśnie takie stereotypowe właśnie młode osoby.

[00:01:41] - Andrzej

Myślę że to bardzo dobrze o Tobie świadczy i daje ci taką dużą przewagę  nad innymi osobami, które w tym czasie głównie myślą o imprezach dziewczynach czy chłopakach. Bardzo się to chwali. A powiedz jak się zaczęła twoja przygoda ze stolicyzmem?

[00:01:56] - Karol

Jeszcze dodam od siebie, że nie zawsze było tak, że myślałem takimi kryteriami właśnie, żeby coś osiągać więcej. Bo także właśnie po zakończeniu technikum i przez półtorej roku po nim też jeszcze byłem taką osobą która np. nie korzystała z tego życia w taki sposób, który może jakoś wpłynąć na rozwój człowieka. Tylko po prostu wracałem po pracy oglądałem seriale, leżałem w łóżku jadłem fastfoody i nic z tym nie robiłem. Aż w pewnym momencie powiedziałem, że coś muszę zmienić. I teraz wracając do pytania jak zaczęła się moja przygoda ze stolicyzmem. Zaczęłam się od Radka Budnickiego i jego podcastu Lepiej Teraz.  Zacząłem słuchać jego podcasty i on tam dużo przekazywał jeśli chodzi o wartości stoickie. I stąd właśnie zacząłem się interesować tą filozofią.

[00:02:41] - Andrzej

Wspomniałeś o tym że nie zawsze to tak wyglądało. W którymś momencie nastąpił taki przełomowy moment. A pamiętasz może co było takim bezpośrednim impulsem? Dzięki któremu stwierdziłeś, że warto wreszcie coś zmienić w swoim życiu?

[00:02:54] - Karol

Jasne. Nawet pisałem o tym w swoim wpisie na blogu. Był to moment gdy pracowałem w Niemczech jeszcze i patrząc na nas swoich kolegów z pracy na to jak wygląda ich życie, że wracają z pracy, siadają przed telewizorem, oglądają telewizję, jedzą fastfoody i faktycznie tak wygląda ich całe życie. I pomyślałem że nie tak to nie może być. Że z życia można wyciągnąć o wiele więcej. Można zrobić coś dobrego. Można wymyślić dużo fajnych rzeczy i to życie naprawdę może być ciekawsze. I wtedy zacząłem po prostu interesować się książkami podcastami, stoicyzmem, między innymi z podcastu zaczerpniętym.

[00:03:34] - Andrzej

Pamiętam jak swojego czasu monitorowaniem swoją wagę. To jest jeden z nawyków, który mam. No i ta waga niebezpiecznie rosła i aż w pewnym momencie przekroczyłem 80 kg, co przy moim wzroście nie jest najlepszą wagą. I pamiętam, że to był taki moment: „aha! OK to już jest ostatni znak.” Teraz trzeba się poważnie tym tematem zająć. I od tego czasu faktycznie moja waga zaczęła mocno spadać. Zamiast się załamać wysoką wagą, stwierdziłem: „dobra to jest jasny sygnał tego, że tu jest potrzebna zmiana”. I i w tym co ty powiedziałeś widzę taki podobny mechanizm. My przez jakiś czas możemy trwać w pewnym rozwiązaniu, ale jak zobaczymy, że to nie do końca dobrze na nas działa czy to na przykładzie naszego życia czy innych osób no to warto jest w odpowiedni sposób zinterpretować ten impuls tak żeby nie jeszcze bardziej się załamać i pogrążyć w tym, co robimy, co nam nie do końca służy tylko wykorzystać to w pozytywny sposób.Dobrze to czuję że to tak mniej więcej u Ciebie wyglądało?

[00:04:37] - Karol

Zgadzam się z Tobą. Mam pytanie do Ciebie: jak to u Ciebie wyglądało? Bo widziałeś, że Twoja waga wzrastała. Oceniłeś, że to jest coś złego. Że podąża w złym kierunku. Bo jednak ta waga może wzrastać i nikt się może tym nie przejmować. Tak robi większość osób. Jak ty sobie uświadomiłeś sobie, że to jest coś złego?

[00:04:56] - Andrzej

U mnie coś się sprowadzała do takich bardzo prozaicznych czynności. Typu jak usiadłem sobie żeby włożyć buty i zawiązać sznurówki, to czułem, że pas mocno mnie uściska. Że sprawność fizyczna mi spada. Kiedyś wchodziłem sobie na trzecie piętro bez zadyszki to teraz zaczęło być to dla mnie problemem. Obserwując takie bardzo namacalne rzeczy, że ta waga mi realnie przeszkadza, to łatwo mi to było przełożyć na taki praktyczny impuls do działania.

[00:05:25] - Karol

Coś takiego też miałem u siebie. Zacząłem właśnie przechodzi z tej pracy codziennie robić to samo, oglądać seriale i tak po jakimś pomyślałem a pójdę sobie pobiegać. Tak myśl pojawiła się w mojej głowie. Przebiegłem 100 metrów i już nie miałem siły. To mnie zaniepokoiło. I wtedy właśnie zacząłem coś   zmieniać u siebie.

[00:05:45] - Andrzej

W jednym z Twoich postów na Instagramie napisałeś że stoicyzm zmienił Twoje życie. W jaki sposób?

[00:05:51] - Karol

Najważniejszą zmianą jest to że przestałem przejmować się opinią innych. Przestałem właśnie patrzeć na to co ludzie myślą o moich działaniach bo wiedziałem że jak zacznę coś robić w internecie czy jest to Instagram czy blog, to pojawią się negatywne komentarze. I  stoicyzm pozwolił mi przestać przejmować się tym co myślą inni i po prostu robić swoje. To jest taka najważniejsza zmiana która naprawdę bardzo mi pomogła.

[00:06:33] - Andrzej

A jak byś się pokusił o taką diagnozę obserwując też swoich znajomych, którzy pewnie są w podobnym wieku do ciebie, to jakie problemy czy wyzwania mają obecnie młodzi ludzie? Z czym się zmagają i nie do końca potrafią sobie poradzić?

[00:06:47] - Karol

Trochę ciężko jednak na to pytanie, bo nie ma zbyt dużej ilości znajomych w moim wieku. Ale z takiej obserwacji w internecie czy na ulicy czy w jakiejś różnych miejscach typu praca, to mogę zauważyć że dużym problemem jest to że młode osoby przejmują się tym co pomyślą rówieśnicy czy rodzina o ich działaniach. Jest naprawdę dużo osób, które chciałyby zrobić także coś więcej. Mają jakiś pomysł na biznes, pomysł na hobby, lecz tego nie robią, bo na przykład mają zakodowane, że muszą pracować po 8 godzin dziennie. Muszą iść do pracy, nie mogą pracować zdalnie bo to coś dziwnego że dla ich rodziny i znajomych. Właśnie to opinia innych bardzo blokuje młode osoby.

[00:07:31] - Andrzej

Jasne. Tutaj też odwołam się do swojego doświadczenia. Ja nigdy nie pracowałem na etacie. Od początku założyłem swoją działalność gospodarczą, prowadząc firmę szkoleniową i póki jeszcze ten biznes mi się w jakiś sposób nie rozhulał i moje zarobki nie były wcale imponujące, to regularnie rodzice mnie pytali: „Andrzej! Kiedy ty wreszcie skończysz tę zabawę? Może byś się wziął wreszcie do poważnej pracy. Już wystarczy tej zabawy w firmę. Dopiero w momencie kiedy był odpowiedni wynik finansowy i mogłem pokazać swoim rodzicom, że zarabiam więcej od nich razem wziętych. Tak że faktycznie biznes szkoleniowy może dawać dobre pieniądze i można z tego utrzymać nie tylko siebie, ale całą swoją rodzinę. Wtedy jakaś akceptacja czy zmiana myślenia moich rodziców się pojawiła. Ale to też wynika po prostu z pewnej różnicy pokoleń, bo moi rodzice są ode mnie o 37 lat starsi. Więc faktycznie gdybym ja przejmował się opinią swoich rodziców - a są to ważne dla mnie osoby - no to możliwe, że poszedłbym za ich radą, bo przecież są starsi lepiej znają życie i moja kariera by się zupełnie inaczej potoczyła niż teraz.

[00:08:40] - Karol

To samo podejście obserwuję u siebie bo też właśnie dużo moich znajomych czy najbliższej rodziny ma takie właśnie poglądy, że pracą jest to że idziesz do jakiegoś miejsca pracujesz przez dany te 8 godzin. A jak się robi coś innego, np. pracujesz w domu bądź coś sprzedajesz, gdzieś jedziesz, masz konsultacje to jest całkowicie inne wyobrażenie pracy. I nie mówię że to jest złe podejście starszych osób, bądź też osób w moim wieku, aczkolwiek nie każdy może sobie uświadomić, że można też inaczej pracować.

[00:09:25] - Andrzej

To jest ciekawe co mówisz, bo w mojej głowie tego typu myślenie, że prawdziwa praca to te 8 godzin na bezpiecznym etacie i wracamy do domu i o pracy w ogóle nie musimy myśleć - to mi się to kojarzy właśnie bardziej ze starszymi pokoleniami, na przykład moich rodziców, a tym bardziej dziadków. A wydawało mi się, że wśród millenialsów to jest bardzo modne, żeby prowadzić swój biznes, żeby nie dawać się wyzyskiwać korporacji, nie startować w wyścigu szczurów. I ty mówisz że niekoniecznie. Że nie wszyscy wcale tak myślą?

[00:10:00] - Karol

Z tego co obserwuję wśród swoich znajomych bądź osób które jako taką opisuje i znam to właśnie mało kto ma takie podejście, że może zakładać swój biznes że można pracować w inny sposób niż te osiem godzin dziennie. Więc tak naprawdę jeśli chodzi czy o starsze pokolenia czy osoby młodsze to moim zdaniem większa część społeczeństwa myśli, że jednak trzeba pracować w jakiejś korporacji czy firmie a założenia swojego biznesu uznają za coś niewyobrażalnie trudnego.

[00:10:31] - Andrzej

Rozumiem. Wspomnieliśmy już w naszej rozmowie o tym, że jeśli nie przyjmujemy się za bardzo, bo co też nie chodzi o to żeby być zupełnie odpornym na krytykę i żadnej informacji zwrotnej nie przyjmować, bo to też nie służy. Ale jeśli nie za bardzo przejmujemy się krytyką ze strony innych osób czy ze strony swoich rodziców to jest niezbędny warunek, żeby gdzieś zaistnieć czy to w sieci próbując swoją markę osobistą czy później swój biznes. Jakie twoim zdaniem są najlepsze stoickie rady, techniki, żeby sobie z tym poradzić. Żeby nie przejmować się za bardzo hejterami czy nawet naszymi wyobrażeniami o tym, co inni ludzie mogliby o nas pomyśleć. Co w stoicyzmie Ci pomogło mniej się przejmować zdaniem innych ludzi na temat tego, co ty robisz.

[00:11:19] - Karol

Mi się bardzo spodobał się cytat Marka Aureliusza: Wystarczy już tego żałosnego życia. Przestań się wygłupiać i zacznij żyć. Moim zdaniem właśnie to jest ważne w takim podejściu, że się myśli właśnie o tym, że praca przez swój rozwój jakieś dbanie o swoją naukę, swoją przyszłość prowadzi do osiągnięcia celu. I to bardzo ułatwia założenie swojego biznesu, zmianę pracy z etatu na własna działalność i wyjścia z tych szablonowych 8 godzin.

[00:11:55] - Andrzej

Też dorzucę cytat z Marka Aureliusza, który bardzo lubię. Jak to jest, że my bardzo zawsze sobą interesujemy i swoimi potrzebami i nasze zdanie jest najmądrzejsze ale jak ktoś inny się wypowie na nasz temat, to my nagle zaczynamy innym ludziom dużo bardziej wierzyć, że to oni znają prawdę o nas niż wierzyć sobie samym i być gdzieś wspólnym ze swoimi wartościami. Dużo bardziej się przejmujemy tym, co ktoś o nas powie zamiast mieć przede wszystkim na uwadze to, co my sami o sobie sądzimy i na ile sami jesteśmy z tego swojego życia czy z wyborów zadowoleni.

[00:12:37] - Karol

Super przykład. Jak już mówimy o cytatach, to jeszcze bym powiedział coś takiego, że stoicyzm można interpretować różnie. Nie ma jakiejś jednej interpretacji danego cytatu, danej wypowiedzi filozofa. Jest też taki cytat Marka Aureliusza: Cokolwiek ktoś robi lub mówi o tobie ja jestem tam oddany dobru. I dobrem dla mnie jest moja przyszłość, moja rodzina, moje starania, moja droga do lepszego życia swojego i swojej rodziny, swojego biznesu i cokolwiek ktoś robi i mówię przeciwko mnie, ja i tak skupiam się na dobru, którym właśnie jest moja przyszłość moje cele.

[00:13:15] - Andrzej

To podejście jest mi bardzo bliskie. Nazywam je wewnętrznym kompleksem. Dla mnie ważne jest, żebym spisał sobie pewne zasady, którymi chcę się w życiu kierować w stosunku do siebie w stosunku do innych ludzi i ich przestrzegał. Teraz mniej mnie interesuje czy obce osoby mnie za to pochwalą czy mnie za to zganią, bo jak długo ja się trzymam swoich zasad, tak długo czuję że dobrze wybieram w swoim życiu. Więc myślę że to jest też taka wskazówka od stoików, którą możemy uzyskać. I jeszcze coś ciekawego dorzucę, co podpowiedział mi ostatnio William Irvine, że jeśli ktoś nas krytykuje, ktoś kto ma inne poglądy od nas, inny zestaw wartości np. ktoś kto uważa że super jest w ogóle to że właśnie tylko imprezujemy, a nauka jest totalnie bez sensu. Jeśli ktoś taki skrytykuje nasze wybory, to my zamiast się tym przejmować powinniśmy się z tego cieszyć, bo to znaczy, że właśnie w dobry sposób postępujemy. Jeśli ktoś taki kto ma zupełnie inny zestaw wartości od nas pochwalił by nasz wybór. To jest dopiero moment na to żeby się zastanowić czy ja naprawdę robię to co trzeba.

[00:14:31] - Karol

Coś podobnego ostatnio wrzuciła na Instagrama. Co współgra z moimi regułami życiowymi. Jeśli nie świętujesz wszystkiego z alkoholem, jeśli nie oglądasz weekend Netflix, jeśli nie obgadujesz innych ludzi dla przyjemności, jesteś wariatem. I właśnie jeśli ludzie nazywają cię wariatem, to znaczy że zmierzasz w dobrą stronę.

[00:14:49] - Andrzej

Zgadzam się w stu procentach. Nie warto bać się być trochę innym niż większość ludzi. Jeśli my się w pozytywny sposób od nich wyróżniamy. Ostatnia rzecz jak rozmawiamy o tym jak sobie lepiej radzić z przyjmowaniem krytyki czy nawet z naszym wyobrażeniem przewidywanej krytyki. To co mi w jakiś sposób pomaga to realistyczne oczekiwanie. Na mnie stoicyzm też jest mocno z tym związany, że my widzimy świat takim, jaki jest. Nie staramy się go koloryzować. Zupełnie normalne jest to, że wśród wielu ludzi zwłaszcza działających w internecie, który gwarantuje anonimowość, pojawiają się prędzej czy później hejterzy. Osoby którym się nie będzie podobało to co my robimy. I jeśli my z góry sobie powiemy, że to prędzej czy później nastąpi, to będziemy dużo lepiej przygotowani w momencie, kiedy te jadowite komentarze gdzieś się w Internecie pojawiają.

[00:15:46] - Karol

Zgodzę się z Tobą, jeśli chodzi o moją działalność w internecie to w sumie od czterech miesięcy już na poważnie, na 100 procent prowadzę swojego bloga czy Instagrama. I w sumie od tego czasu już pojawiły się jakieś takie komentarze atakujące, hejtujące mnie w stylu: po co ja to robię?! Mógłbym się zwiąć za normalną pracę. I jak ja sobie z tym radzę? Po prostu staram się wykorzystać te osoby także do tego żeby się rozwijać. Jeśli widzę że ktoś mnie atakuje, w większości przypadków staram się takie osoby odpisać czy mogę w jakiś sposób pomóc? Zazwyczaj te osoby wtedy przestają hejtować i przechodzimy na poziom, na którym ja mogę im pomóc. Okazuje się, że niektóre osoby nie zrozumiały czegoś od razu, więc ja staram się to wytłumaczyć. Ale są też osoby, którym nawet jeśli chce się pomóc, podać rękę to i tak będą dalej atakować. I wtedy po prostu stwierdzam, że mój content nie jest dla każdego.

[00:16:42] - Andrzej

Super. Ale wypracowałeś sobie bardzo fajny sposób na spacyfikowanie przynajmniej niektórych tego typu osób, zadając to pytanie: „W jaki sposób mogę ci pomóc?” Bo część z nich przynajmniej przenosi się na taki poziom merytorycznej dyskusji a nie samej krytyki. Tak więc super, że masz takie podejście do tego. Powiedz proszę jak sądzisz czego twoim zdaniem najbardziej potrzebują teraz młodzi ludzie?

[00:17:13] - Karol

Inspiracji od kogoś, od osoby mentora, która pokazała właśnie, że można coś w swoim życiu zrobić więcej niż to właśnie oglądanie telewizji po dniu pracy. Że można np. znaleźć jakieś hobby, zainteresowania, że można uprawiać sport. Że można prowadzić swój biznes czy możesz pracować na etacie, ale robić jeszcze coś swojego. Właśnie takie osoby potrzebują inspiracji. Może właśnie w podobnym wieku osoby, która właśnie jest na takim poziomie jak oni i robią coś więcej. I taka osoba może ich pokonać do działania jej potrzebują takiej takiego bodźca w postaci jej mentora.

[00:17:51] - Andrzej

Znów odwołam się do swojego życia. Ja mam bardzo kiepską wyobraźnie dotyczącą grafiki czy różnych dekoracji, które mają być w pokoju. I jeśli ktoś mnie spyta: „No to dobra to jak ty Andrzej byś chciał, żeby wyglądało logo Twojego projektu? Albo jak byś chciał, żeby zaaranżować pokój w twoim mieszkaniu?” To jest po prostu czarna magia. Ja jeśli obejrzę sobie kilka różnych obrazków logo, obejrzę sobie w katalogu kilka różnych pokojów to mogę wskazać palcem. To mi się podoba, ten kolor jest fajny, to z pierwszego np. logo bym wziął czcionka z drugiego logo bym chciał kolorystykę, bo mam pewien już konkret, do którego się mogę odnieść. Wydaje mi się, że to, o czym mówisz, że ci młodzi ludzie potrzebują inspiracji. Oni potrzebują wiedzieć, jakie w ogóle są możliwości. Oni potrzebują tego katalogu, jak moje życie może się potoczyć, żeby mogli go obejrzeć i wskazać palcem, na co oni konkretnie mają ochotę, bo jeśli ktoś im tylko powie: „The sky is the limit” / możesz wszystko, to możliwe, że będzie tak jak w moim przypadku. Młody człowiek stwierdzi: „Ale ja nie potrafię sam od zera wymyślić swojego logo czy właśnie wymyślić, jak ma mój pokój w ciekawy sposób wyglądać”. Te konkretne wzorce, z których można wybrać nawet trochę je zmodyfikować, mogą być bardzo pożyteczne. Co o tym sądzisz?

[00:19:18] - Karol

Właśnie o to mi chodziło. Młode osoby może coś chcą zmienić swoje życie, a tak jak mówisz, nie wiedzą jak się za to zabrać. Potrzebują osobę, która już coś zaczyna zmieniać w swoim życiu i pokazuje proces i dzięki temu inne osoby mogą np. zobaczyć - jestem w podobnym wieku co Karol. On coś robi. On pokazuje jak to robić, więc może spróbuję wykorzystać jakąś jego technikę. Ja też zacząłem swoją przygodę. Też właśnie nie wiedziałem, że może robić coś więcej, że można jakoś zadbać o swój samorozwój. Dlatego zacząłem się słuchać od kasty oglądać jakieś filmy czy jakieś szkolenia. Właśnie na podstawie tych osób które przedstawiały patrzyłem jak wygląda ich proces. Jak oni się uczą, jak wygląda ich poranek, jak wygląda ich wieczór, jak wyglądają ich rutyny, jak rozmawiają z ludźmi, jak notują sobie czy prowadzą jakieś dziennik wdzięczności, który też wdrożyłem u siebie. I zostawiłem to, co się u mnie sprawdziło po jakimś czasie.

[00:20:39] - Andrzej

Dodam jeszcze, że warto dopasowywać techniki do siebie. Bo jeśli weźmiemy 1 do 1 jakieś narzędzie, to możemy stwierdzić po tygodniu testów, że to nie ma sensu. To u mnie nie działa, bo coś tam. I jak się okaże, że my trochę to po zmieniamy bardziej pod swoje potrzeby, pod swoją sytuację, to naprawdę po niewielkich korektach nagle zaczyna coś super działać. Tylko trzeba sobie zadać ten trud i pytanie: jak ja to mogę zmodyfikować? Czasami na szkoleniach Jeśli pokazuję jakąś nową technikę, to pojawia się taki zarzut, wobec tego, że może to fajnie brzmi, ale my jesteśmy tacy specyficzni w naszej firmie i u nas to nie zadziała. I ja niejako wiedząc, że to może nastąpić, to już na początku szkolenia, kiedy spisujemy zasady współpracy, jedna z zasad, którą rekomenduje to jest, kiedy to działa. I mniej więcej tak to tłumaczę grupie: Słuchajcie, jak będę wam pokazywał różnego rodzaju techniki na pewno się może okazać taka sytuacja, że dana technika w pewnych sytuacjach w waszej firmie w waszym życiu nie zadziała. I ja się z góry zgadzam. Od razu wam przyznaję rację. Ale szkoda trochę waszej energii na to, żeby mi pokazywać, zobacz Andrzej w tej i tej sytuacji to nie działa. Poszukajcie, kiedy da się z tego skorzystać. I nawet jeśli w dziesięciu sytuacjach się nie uda, ale w 2 tak. No to spróbujcie znaleźć te 2, kiedy faktycznie to wam się do czegoś przyda. I to sprawia, że instalujemy w głowie taki pozytywny filtr i zamiast brać jakąś technikę, którą sobie przeczytam na Instagramie u Karola czy u kogokolwiek innego i od razu stwierdzać, nie to nie działa, bo nie zawsze będzie działać. Nie dla każdego będzie działać. Jak szukamy chociaż jednej sytuacji, kiedy da się z tego skorzystać, to mocno zmienia naszą perspektywę i przyśpiesza tak naprawdę nasz rozwój osobisty. Masz podobne doświadczenia?

[00:22:30] - Karol

Właśnie podsunąłeś mi super pomysł. Jak już pokazuje coś, co działa u mnie, będę teraz się starać jeszcze pokazywać w takiej sytuacji i dana osoba może to wykorzystać. Bo faktycznie, tak jak mówisz, nie każda technika działa u każdej osoby. Każdą taką technikę, którą uznałem za ciekawą, interesującą, rozwojową testowałem u siebie. Te testy trwały tydzień dwa miesiąc dwa trzy, ale każdą testowałem. I z dużej ilości technik musiałem zrezygnować, bo nie pasowały do mojego stylu życia, do mojej codzienności, bo osoby, od których się aktualnie uczyłem, pokazywały tylko technikę, ale nie pokazywały sytuacji, w jakiej mogę ją wykorzystać. W jakiej się sprawdzają w jakich nie. Więc teraz tak sobie myślę, że to jest bardzo ciekawe takie właśnie podejście. Na pewno ułatwiające życie innym. Jeśli mogę skorzystać z techniki mają jakąś technikę ode mnie czy od ciebie czy od kogoś innego i jeszcze dodatkowo powiedzieć, w jakiej sytuacji się sprawdzi, a w jakiej nie.

[00:23:35] - Andrzej

Ten ostatni wątek też jest ciekawy, a dużo osób go bagatelizuje. Żeby od razu prezentując technikę pokazać też kiedy ona się nie sprawdzi, że są takie sytuacje w których ja zdecydowanie odradzam korzystanie z tej techniki bo ona wtedy nie działa. I jeśli to z góry powiesz, to po pierwsze zwiększa wiarygodność tej techniki, że bardziej obiektywnie do tego podchodzić a nie na zasadzie: „Hurra to jest najlepsza technika na świecie, zmieni twoje życie w 5 minut!„ Tylko pokazujesz, że jesteś w jakiś sposób wobec niej krytyczny, przez co ludzie też chętniej z niej skorzystają. I druga sprawa: jeśli rekomendujemy pewną technikę i wiemy, że w niektórych obszarach ona nie działa, a ktoś z twoich widzów akurat do tego obszaru ją użyje, no to bardzo szybko się rozczaruje i stwierdził, że to jest bez sensu i w ogóle Karol bez sensu mówi. Dlatego bardzo gorąco zachęcam żeby oprócz pokazywania, w których sytuacjach technika się sprawdzi świetnie, nie bać się też powiedzieć, w których sytuacjach ta technika nie będzie dobra, a warto w tych sytuacjach ją zastąpić inną, którą też znasz. Zobaczmy w jaki sposób stoicyzm może też pomagać młodym ludziom. O jednym takim bardzo konkretnym obszarze już sobie powiedzieliśmy - w postaci mniejszego przejmowania się krytyką czy opiniami innych ludzi. Podrzuciliśmy nawet wam kilka cytatów, kilka sposobów myślenia, jak to faktycznie wprowadzić. A w jakich innych sytuacjach Twoim zdaniem stoicyzm bardzo się może przydać młodym ludziom?

[00:24:59] - Karol

 Drugim najważniejszym elementem życia, w którym stoicyzm może się przydać jest to ustalanie celów. Stoicyzm bardzo ułatwia ustalanie swoich celów na przyszłość i swoich planów. Można go wykonać w taki sposób, że można sobie ustalić cele, zapisać je na kartce. A następnie nałoży je na oś czasu i dzięki takiemu podejściu, że dążymy do celów swoich, nie zważając na to co powiedzą inni jest łatwiej osiągnąć zamierzone działania. Bo jeśli ktoś pracuje tylko by pracować i tak mija jeden dzień drugi trzeci, ale nic się nie zmienia, bo nie ma większego celu. Stoicyzm właśnie też kładzie nacisk na to, aby postawić większy cel w swoim życiu. Myślę, że tego też młodym osobom brakuje, że nie mają wizji końca i nie mają wizji swojego większego celu na końcu drogi.

[00:25:52] - Andrzej

To jak już jesteśmy przy temacie wyznaczania celów to chętnie dorzucę swoją obserwację dotyczącą stoickiego podejścia do wyznaczania celów, które też wydają mi się nieoczywiste w wielu sytuacjach. Mianowicie dla stoicyzmu jednym z kluczowych rozróżnień jest podział świata na rzeczy, które są od ciebie zależne i niezależne. Czasem nazywa się ten podział dychotomią kontroli. Teraz my formułując swoje cele możemy to zrobić w taki sposób, że one tak naprawdę do końca od nas nie będą zależały np. chcę dostać świetną pracę w IBM. Ktoś stwierdził, że IBM to jest ta firma, w której chce pracować, jego celem jest, żeby zdobyć tą pracę. Ok brzmi wszystko super. Cieszę się, że młody człowiek ma konkretny cel. Natomiast to czy on tą pracę dostanie nie jest czymś w pełni zależnym od niego. Bo on może się świetnie przygotować, ale akurat się nie spodoba rekruterom. Albo akurat się okaże, że przez pandemię koronawirusa rekrutacja zostanie zamrożona. On tej pracy nie dostanie, mimo tego że włożył całe swoje serce, mnóstwo energii i czasu w to żeby się perfekcyjnie przygotować. I co się wtedy dzieje? Młody człowiek przeżywa olbrzymi zawód. Może to wręcz się skończyć postawą wyuczonej bezradności, bo skoro ja staram się najlepiej jak potrafię, żeby coś osiągnąć, i to mi się nie udaje, to może w ogóle nie warto się starać? Może po prostu nie jestem w stanie wpływać skutecznie na rzeczywistość. Teraz wystarczy lekko to pozmieniać, żeby mieć zupełnie inne nastawienie. Czyli zamiast brać cel niezależny ode mnie: „ja chcę dostać tą pracę”, zmienić go w taki sposób, żeby w pełni ode mnie zależał. Czyli np. mogę powiedzieć moim celem jest to żeby perfekcyjnie się do tej rozmowy przygotować. Żeby wypracować sobie koszulę, wypastować buty, by dowiedzieć się jakie pytania wśród rekruterów są teraz popularne. Spisać sobie odpowiedzi na te pytania i to w formie storytellingu. Dogadać się z kolegą lub koleżanką, która wcieli się w rolę rekruterki i zada mi te pytania, a ja będę starał się z taką ciekawą energią w głosie o tym wszystkim opowiadać. Czyli jeśli moim celem jest perfekcyjne przygotowanie się do rozmowy, to nawet jeśli ja ostatecznie tej pracy nie dostanę to i tak mogę być z siebie dumny i zadowolony i stwierdził, że skoro mi się udało tak świetnie do tej rozmowy przygotować, to jak nie dzisiaj to może za dwa miesiące w tym IBM. A jak nie w IBM to w Google albo jeszcze w innej firmie. I jeśli my formułujemy cele, w taki sposób, że one są w stu procentach zależne od nas, jak to przygotuje się dobrze do rozmowy, to wtedy pomimo tego że nie osiągamy tego co pragnęliśmy, tej konkretnej posady, dalej jesteśmy pełni entuzjazmu, zamiast być zdemotywowym przez to że mój cel nie został osiągnięty.

[00:28:34] - Karol

Świetne podejście. Jeszcze mogę dodać taką jedną technikę. Warto podzielić cele na etapy poziome. Możemy na przykład jako główny cel ustalić np. place w Google - jako cel końcowy. Ale ustalamy sobie jeszcze dwa pośrednie cele między tym, czyli np. pierwszy etap tego celu to praca w jakimś serwisie komputerowym na swoim osiedlu. Pośredni etap między tym serwisem a Google to praca w jakiejś większej korporacji. I ten trzeci etap najwyższy, nasz główny cel, Google. Możemy właśnie powoli stopniowo iść coraz wyżej po tej drabince. Możemy także nanieść te trzy cele na oś czasu. Powiedzmy do 2021 zatrudnię się w tym serwisie. Do 2023 zatrudnię się w korporacji i do 2025 zatrudnię się w Google. Dzięki temu, że będziemy stopniowo zwiększać swoje umiejętności i stopniowo będziemy zwiększać swoje szanse na to, że dostaniemy wymarzoną pracę. Tak jak mówisz, ważne jest przygotowanie się i ustalenie celu z innej perspektywy, z innego punktu widzenia. Właśnie, że nie skupię się też na tym głównym celu, ale ustalić taki cel, który jest zależy od nas jak najbardziej się sprawdza. A połączenie tych dwóch metod to już jest naprawdę bajka.

[00:30:01] - Andrzej

To jeszcze jedną rzecz dorzucę, żeby było ciekawiej. Dla mnie w stoicyzmie też jest ważne długofalowe podejście. Gdzieś też o tym wspominałeś, żeby nie tylko koncentrować się na takich bezpośrednich celach, żeby miło spędzić np. wieczór tylko zaplanować swoje życie i swoją karierę. I dla mnie piękny przykład pochodzi od trenera personalnego, który ma takie powiedzenie: żeby budować sylwetkę nie na lato to najbliższe, tylko na lata. W taki sposób, żeby ona już z tobą została. I takim przykładem, który wykorzystuje jest waga. Bo też sam o niej wspominałem. Dla mnie to jest ważne, żeby codziennie wchodzić na wagę i sprawdzać, jak jest. Czy jest lepiej czy jest gorzej i cały czas trzymać rękę na pulsie. Natomiast samo koncentrowanie się na wadze nie jest raczej zbyt dobre. Bo po pierwsze różne rzeczy się mogą wydarzyć mimo tego, że my ćwiczyliśmy więcej jedliśmy mniej, to waga nam wskoczy, bo więcej wody się zatrzyma w organizmie i jeśli ktoś bardzo się przejmuje tymi wynikami, to może się zdemotywować. Ale druga ważniejsza dla mnie rzecz jest taka, że naszym celem powinno być bardziej to żeby właśnie wyrobić sobie pewne dobre nawyki dotyczące ćwiczeń fizycznych, snu i odpowiedniego jedzenia. I to że my na przykład będziemy mieli swoją wymarzoną wagę, to jest taki efekt uboczny tego. To jest prawidłowa postawa. A często my robimy odwrotnie my np. mówimy sobie.  Chcę ważyć 70 kilo to jest moja wymarzona waga i chcę do niej jak najszybciej dojść. Nie myślimy za bardzo, jak zmienić swoje długotrwałe nawyki, które w nas są. I co się dzieje? Jeśli my nawet dojdziemy szybko do tej wagi wymarzonej, to wtedy jest już moment świętowania, zarzucenia pracy, którą w to włożyliśmy i błyskawicznie wraca do tej samej wagi. Mamy do czynienia z efektem jojo. Bo ta zmiana była taka bardzo płytka. Nie była głęboka na poziomie nawyków. I to dotyczy nie tylko wagi. Dla mnie dotyczy wszystkich aspektów naszego życia. Czyli jeśli myślimy o jakimś jednym konkretnym celu, że jak ten cel osiągnę to będzie super. I już wtedy nic więcej nie muszę robić, to efekt jojo będzie praktycznie murowany. A jeśli my się zajmiemy w ten sposób, że ja chcę zmienić swoje nawyki, żeby zdrowo jeść i ćwiczyć i zadbać o swoje zdrowie. To ten efekt w postaci mniejszej wagi on przyjdzie sam, ale dzięki temu też będzie dużo bardziej trwały. Masz podobnie?

[00:32:33] - Karol

Zgodzę się z Tobą. Jeszcze dopowiem jedną myśl. Ktoś chce schudnąć 12 kilogramów i ustala sobie ten cel na rok. Myśli o Boże. 12 kg, jak ja to zrobię? To jest tak dużo. Ale gdy powiedzieli sobie właśnie ten cel, który ma wyznaczony na rok na miesiące tygodnie dni i godziny okazuje się, że wystarczy, że będzie schudnąć 1 kg miesięcznie. 1 kg w porównaniu do 12 kg już brzmi lepiej. Już w głowie zapala się światełko - jednak mogę coś w tym kierunku zrobić. Żeby 1 kg ze swojej wagi odjąć, jeśli podzieli to właśnie na dni, to okaże się, że musi powiedzmy dziennie jeść jednego batonika jedną tabliczkę czekolady 1 szklankę coca-coli mniej 1 kg kilogram w ciągu miesiąca zejdzie. Tak samo właśnie jest to jest o tej wadze. To wszystko współgra ze sobą. Ten należy rozbić właśnie na jakieś etapy, ale też myśleć o tym, że jak już osiągniemy ten cel, żeby go utrzymać. Czyli nie rezygnujemy z tego, co wypracowaliśmy przez rok i zaczynamy znowu jeść jednej tabliczki czekolady więcej, pić jednej szklanki coli więcej, tylko idziemy dalej z tymi nawykami, które sobie wypracowaliśmy przez rok.

[00:33:48] - Andrzej

Super. To jest też coś, co mi się bardzo w stoicyzmie podoba, że stoicyzm nam nie tylko mówi, jaki stan my powinniśmy osiągnąć: na przykład stan spokoju i szczęścia na co dzień, nie przejmowania się różnymi rzeczami. Nie zostawia nas ze stwierdzeniem: Do tego może dążyć i teraz radzi sobie człowieku. Tylko daje nam właśnie bardzo konkretne wskazówki, w jaki sposób to robić. To jest ten konkret, o którym powiedziałeś. Zupełnie inaczej podejdziemy do tego. Twoim celem jest to, żeby jutro na wadze ważyć 100 gramów mniej albo 50 gramów mniej. To się wydaje jak najbardziej w moim zasięgu i mogę to przełożyć właśnie na te proste czynności. Ćwiczę więcej na siłowni czy pójdę sobie na 20 minutowy spacer, to wtedy osiągnę ten cel. To my wierzymy, że da się to zrobić. A jeśli tylko jesteśmy zawieszeni w postaci tego: dobra chciałbym to osiągnąć, ale nie wiem jak, to dużo trudniej nam siłą rzeczy będzie za to zabrać. Wspomnieliśmy już o nawykach i to jest też bardzo ciekawe dla mnie, że jesteś człowiekiem, który się interesował zarówno stoicyzmem jak i nawykami. Tak jak wspominałem już tobie w rozmowie na Messengerze, że nie znam drugiej takiej osoby, mimo tego że znam 3 000 osób w mediach społecznościowych i które na żywo poznałem. Bo każdy z tych tematów jest mocno niszowy: zarówno stoicyzm jak i nawyki. Przynajmniej teraz i w Polsce. Jak to się stało z kolei, że z kolei nawyki stały się bliskie?

[00:35:15] - Karol

Nawyki są w życiu każdego człowieka czy twoim, czy moim czy kogokolwiek. Każdy ma jakieś nawyki w swoim życiu, jak np. mycie zębów czy ścielenia łóżka rano. I dlatego pomyślałem, że jak mamy już takie nawyki - mamy też złe nawyki. Czyli, np. codzienne jedzenie słodyczy codzienne, picie alkoholu. Ale coś takiego jak oglądanie telewizji codzienne. Muszę codziennie obejrzeć serial. I te nawyki zajmują bardzo dużo czasu w ciągu dnia. Sam miałem nawyk oglądania seriali codziennie. Miałem nawyk jedzenia niezdrowych rzeczy i słodyczy codziennie. I pomyślałem sobie, że jak ja poświęcam godziny na seriale i to jest mój nawyk to mogę nawet zamienić na coś innego na przykład na przykład na czytanie książki, naukę, słuchanie podcastów. I dzięki temu, że poznałem tą filozofię stoicką i zacząłem ustawiać swoje cele i te cele właśnie dzielić na poziomy. Okazuje się, że ten cel roczny, 2-letni i 5-letni podzielony na dni, staje się nawykiem. Jeśli codziennie muszę wykonać jakąś pracę jak np. codzienne czytanie książki, która daje mi wiedzę, aby osiągnąć ten końcowy cel, który będzie za 2 3 lata. I tak właśnie robi się nawyk czytają książki. Zobaczyłem, że te nawyki ciężko jest utrzymać, te dobre. Bo te złe to bardzo łatwo. Oglądanie serialu wytwarzało poczucie relaksu i ukojenia. I pomyślałem, że muszę znaleźć coś co także będzie powołać takie podobne życie. I tak np. było czytanie książki czy np. zdobywanie wiedzy. I co więcej wdrażanie tej wiedzy, bo widziałem, efekty tego działania. I te efekty dawały mi też poczucie satysfakcji i przyjemności. I zacząłem drążyć te nawyki, czytać książki, poznawać nowe techniki testować je u siebie. Wybrałem parę technik, które u mnie się sprawdzają i stosuję je do dzisiaj.

[00:37:20] - Andrzej

Jasne. Ja jestem graczem. Od zawsze nim byłem. Kiedyś to były karty, gry komputerowe, poker. Bardzo różne gry w swoim życiu praktykowałem. I na niektórych portalach takich jak np. Steam portal ci zlicza, ile czasu spędziłem w grze. I czasami się można naprawdę przerazić. Myślę, że jeśli ktoś grał w World of Warcraft to tych godzin tam mógł zobaczyć w setkach, jeśli nie w tysiącach. Jak tu sobie pomyśli: co ja mógłbym w swoim życiu zrobić przez 1 000 godzin, gdybym je włożył w coś innego niż w tą grę, to można prawie każdy cel tutaj podstawić. Napisanie książki, wypracowanie super sylwetki, zbudowanie marki osobistej, zobaczenie innego kraju nawet w podróży autostopem itd. Jest tyle innych rzeczy, które tak naprawdę większą satysfakcję dały temu graczowi, gdyby tylko sobie to uświadomił. A to tak niewinnie wygląda pogram sobie chwilę wieczorem a ta chwila czasami to nie jest 15 minut tylko np. 9 godzin do samego rana, bo jak się wejdzie w ciąg, to trudno jest przerwać. Tak więc tutaj też bym chciał zwrócić uwagę, że w stoicyzmie to też jest ważne, żebyśmy mieli czas na odpoczynek. Mimo tego, że stoicy są ludźmi, którzy nie boją się wysiłku, nie boją się pracy. Wręcz znajdują w niej pewną przyjemność. Dla stoika praca jest tylko po to, żeby zarobić i prawdziwe życie się zaczyna poza pracą, jednak odpoczynek jest też ważny. I my mamy jak najbardziej, moim zdaniem, pracy, żeby wieczorem obejrzeć serial na Netflixie. Ważne są tylko proporcje. Ile czasu my będziemy spędzać na rozrywce i na odpoczywaniu, a ile na realnej pracy. Mój kolega ma takiego powiedzenie, że lenistwo polega na tym, że człowiek odpoczywa zanim się zdążył zmęczyć. I myślę, że to jest tym wszystkim ważne, żeby najpierw popracować i się realnie zmęczyć, a później odpoczywać. Nie odwrotnie - najpierw odpoczywać, a potem wcale niekoniecznie brać się do pracy.

[00:39:16] - Karol

Niesamowite jest to jak dużo podobnych rzeczy mamy za sobą: stoicyzm, nawyki, to że grałeś w gry. Ja także grałem w gry i także spojrzałem na licznik moich przegranych godzin. Była to gra Counter-strike i było tam 1 000 przegranych godzin. Odkąd zacząłem prowadzić bloga, przeanalizowałem, że na 1 wpis poświęcam 4 godziny, to mógłbym w tym czasie, kiedy grałem w tą grę, napisać 250 artykułów nowych. Więc to jest niewyobrażalna liczba.

[00:39:57] - Andrzej

Warto mieć tego świadomość i też otwarcie o tym mówić. Każdy z nas jakieś błędy popełnia. Nie do końca optymalnie swój czas wykorzystuje. Ważne jest tylko żeby w którymś momencie sobie to uświadomić. I możecie sobie uświadomić to słuchając tego podcastu. Może inny będzie moment waszego olśnienia, ale jak już do was dojdzie, to pomyślcie o tym: o ile wartościowsze, o ile ciekawsze i szczęśliwsze może być wasze życie, jeśli przynajmniej część tego czasu zainwestujecie w inną aktywność. Karol ciekaw jestem z jakich nawyków w swoim życiu jesteś najbardziej zadowolony bardziej zadowolony?

[00:40:34] - Karol

Jestem dumny z tego, że potrafiłem ograniczyć słodycze, bo z tym miałem ogromny problem. Teraz już mam tak, że nadal sobie zjem, kiedy chcę, ale potrafię je ograniczyć. Mam taki nawyk, że mogę sobie raz na jakiś czas powiedzmy przez tydzień dwa trzy nie jeść słodyczy. To moje największe zwycięstwo, jeśli chodzi o nawyki. Drugim nawykiem jest czytanie książek i słuchanie podcastów, czyli nauka. Codziennie się czegoś uczę. Te nawyk dużo mi pomógł. Naprawdę pozwolił mi zmienić moje życie, zacząć zarabiać dodatkowe pieniądze i po prostu otworzył mi głowę na to, jak wygląda świat i jak funkcjonuje. Że można spojrzeć na życie z innej strony.

[00:41:23] - Andrzej

Dla mnie takim nawykiem czy grupą nawyków, z których jest najbardziej dumny w swoim życiu, to są takie, które się łączą z pokonywaniu bólu. Fizycznego bólu czy to na przykład mogą być pompki, kiedy robimy pępek 30-40 i te ostatnie powtórzenia to już naprawdę chętnie by się odpuściło. Słyszymy wtedy głos wewnętrzny: Weź już sobie odpuść, bo jeszcze jakąś kontuzję sobie zrobisz. Po co ci to? Niedługo masz ważne spotkanie, więc może dzisiaj zrobić sobie te pięć czy dziesięć powtórzeń mniej. Ale jeśli my potrafimy wytrwać do samego końca, pomimo tego, że jest nieprzyjemnie, to nam pomaga nie tylko w budowaniu mięśni, jak to jest w przypadku pomyłek, ale właśnie w przezwyciężeniu tego wewnętrznego głosu, który mówi: Odpuść sobie! Po co ci to? Przecież możesz spędzać życie w zupełnie inny, przyjemniejszy, bezboleśniejszy sposób. A tymczasem wracając do stoicyzmu i tego, żeby postrzegać świat obiektywnie, w naszym życiu wiele będzie takich sytuacji, które będą trudne czy to na poziomie fizycznym czy emocjonalnym. Chodzi czasem o powiedzenie czegoś w asertywny sposób. Stwierdzenie, że ja się na czegoś nie zgadzam. Albo zagadanie do kogoś -atrakcyjnej dziewczyny czy chłopaka. Albo do osoby biznesowo wiele poziomów wyżej od ciebie, do której trochę wstyd Ci podejść i zagadać. Ale tymczasem, jeśli Ty poradzisz sobie z tymi trudnymi emocjami przełamiesz się i to jednak zrobisz, to może ci to dać po pierwsze dumę z siebie, że byłeś w stanie to zrobić, a po drugie zbudować relację z kimś bardzo wartościowym. Jeśli my w swoim życiu będziemy mieli wiele różnych nawyków, w których my się z tym bólem w jakiś sposób mierzymy i nie poddajemy pod jego wpływem, no to niesamowicie nam to ułatwi podejmowanie różnych trudnych decyzji w przyszłości. Gorąco zachęcam do tego, żeby przynajmniej jeden taki nawyk sobie znaleźć. Czy to będzie rozciąganie, pompki czy zimne prysznice, których jestem wielkim fanem. To buduje po prostu taką mentalną siłę, do tego, że nie boję się bólu i jestem w stanie działać pomimo niego.

[00:43:27] - Karol

Super jest to nie banie się tych emocji, bo właśnie dzięki temu zacząłem poznawać ludzi w internecie. Zacząłem pisać do osób, które prowadzą bloga czy podkasty. Tak m.in trafiłem na ciebie i zaprosiłem Cię właśnie do mojego bloga. Musiałem też na początku się zwalczyć swoją nieśmiałość, związaną z tym, że ktoś jest znaną osobą, która ma większą wiedzę w danym temacie. Jest ekspertem w danej dziedzinie. Ja jako taka szara osoba, zaczynająca w internecie, zaczynająca pracę z nawykami i rozwojem osobistym - jak ja mam napisać do takiej osoby, która już ma jakieś pojęcie, ma społeczność wokół siebie. Która ma bardzo dobrze określone zdanie na ten temat. Myślę sobie, że jeśli ja nie napiszę, to nigdy nie będę znać odpowiedzi. Więc pomyślałem, co w najgorszym wypadku może się stać? W najgorszym przypadku mogłeś nie odpisać bądź napisać nie pomogę ci, nie wezmą udziału w twoim blogu. I po prostu napisałbym do kolejnej osoby. Ale stało się coś fajnego. Zgodziłeś się na ten wywiad. Odpowiedziałeś na pytanie. Dzięki temu poznałem twój punkt widzenia. Dzięki temu, że ja poznałem Twój punkt widzenia, przekazałem go dalej. Inne osoby też poznały Twój punkt widzenia. Dzięki takim właśnie małym sukcesom coraz bardziej można się otwierać i pisać do coraz większej ilości osób.

[00:44:46] - Andrzej

To może być też ciekawe dla ciebie i mam nadzieję, że dla naszych słuchaczy również, że ja byłem w bardzo podobnej sytuacji i to dosłownie kilka tygodni temu, kiedy zastanawiałem się czy napisać do Williama Irvine'a, bo to jest superznana postać w świecie stoickim. Jest autorem 7 książek, w Stanach Zjednoczonych jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych stoików. I też wahałem się. Myślałem sobie: Kurczę! Czy do takiej osoby ja mogę napisać? Czy może to nie wypada? Może zaczekać aż mój podcast się bardziej rozkręci, będzie miał większą publiczność. Będę mu mógł liczby konkretne pokazać, to może wtedy się zgodzi. Ale dokładnie w ten sam sposób pomyślałem, jak Ty. Co się najgorszego może stać, jeśli tego maila wyślę? Najbardziej oczekiwaną przeze mnie reakcją był brak jakiejkolwiek odpowiedzi. Ale to mnie nie było nic strasznego. Nawet jeśli by William powiedział, no sorry nie mam czasu albo nie chcę tego zrobić, też nic strasznego by się nie wydarzyło. Wróćmy na moment do tego jak formułować cele. Czyli moim celem nie tyle było dostanie zgody na to, żeby ten wywiad przeprowadzić. Tylko moim celem było, żeby w ogóle ten kontakt nawiązać. Żeby odważył się niejako to zrobić. I nawet jeśli odpowiedź byłaby odmowa, to ja bym się cieszył, że nie zabrakło mi odwagi, żeby się tym zająć. Nawet jeśli się nie udało teraz może za rok się już w tym momencie uda. To jest na pewno megaważne, żeby zawsze sobie zadać pytanie: Co mam do stracenia? Co najgorsze co się może wydarzyć? Często to nie będzie nic strasznego, a mamy nieproporcjonalnie więcej do zyskania, jeśli my się na ten krok odważymy. Bo nawet jeśli do tej rozmowy z naszym wymarzonym gościem nie dojdzie, to już sam fakt tego, że my się nie baliśmy i otworzyliśmy to, zrobić już może być dla nas celem. Już może sprawdzić, czy my zaczynamy lepiej o sobie myśleć.

[00:46:36] - Karol

A propos tego sposobu - tak dopowiem do tego, co mówiliśmy o młodych osobach i o biznesie. Jeśli boisz się założyć swój biznes, boisz się porzucić etat, bo nie wiesz, jak to zrobić i nie wiesz czy to się uda - zrób coś takiego. Pracuj na etacie, odłóż jakąś tam ilość pieniędzy. Taką, która pozwoli Ci bez pracy przeżyć pół roku. Zwolnij się z etatu, załóż swój biznes. Spróbuj. W najgorszym wypadku wrócisz na ten etat i nic się nie zmieni. Będziesz tym samym punkcie. W najlepszym wypadku możesz zacząć zarabiać kilka razy więcej i być szczęśliwszym człowiekiem.

[00:47:13] - Andrzej

Właśnie. Metoda małych kroków to jest też coś bardzo bliskie mojemu sercu i budowaniu nawyków. Ważne jest, żeby nie zaczynać od razu z bardzo trudnej wersji zadania. Czyli jeśli chcę zadbać o swoją sprawność fizyczną i do tej pory w ogóle nie biegałem. To jak ktoś sobie powie dobra to teraz 5 dni w tygodniu będę biegać po 10 kilometrów - to raczej zbyt długo ta praca nad tym nawykiem nie potrwa. Już po kilku dniach ktoś się podda, bo stwierdzi, że nie jestem w stanie tego zrobić. Jeśli jednak my zaczniemy od drobnych kroków, od tego, że ja najpierw wyjdę na spacer na 5 minut, a później na 15 minut, później na pół godziny - przy okazji słuchając ciekawego podcastu. To nagle się okazuje, że dokładanie kolejnych kroków, podnoszenie delikatnie tej poprzeczki nie jest wcale problematyczne. Zaczynając od 5 minutowego spaceru można skończyć na przebiegnięciu maratonu. Jeśli sobie damy na to odpowiedni czas. Jeśli nie będziemy chcieli ten maraton przebiec jutro czy za tydzień. Tutaj jest ważne też realistyczne postrzeganie świata i posiadanie realistycznych oczekiwań wobec siebie i tego co w tym momencie jesteśmy w stanie zrobić.

[00:48:18] - Karol

Dokładnie. Jeśli Twoim celem jest to, że chcesz biegać codziennie godzinę, zacznij od tego, że przebiegnie już 5 minut raz w tygodniu. Po miesiącu przedłuż ten czas o kolejne pięć wyjąć i biegaj przez kolejny miesiąc w tygodniu 10 minut potem to daj sobie drugi dzień, trzeci, czwarty, piąty i potem zwiększaj stopniowo czas. No i w międzyczasie słuchaj podcastu Od laika do stoika. I wtedy upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu. Bo i osiągniesz swój cel w bieganiu i jeszcze się dowiesz bardzo ciekawych rzeczy na temat życia i stoicyzmu.

[00:48:51] - Andrzej

Bardzo mi się ten plan podoba. Spróbujmy jeszcze z 2 takie konkrety znaleźć dla naszych słuchaczy. Myśląc przede wszystkim o młodych ludziach. Jak sądzisz od czego powinni zacząć swoją pracę nad nawykami. Jaki jest taki pierwszy nawyk, który byś polecał młodym ludziom rozwinąć?

[00:49:10] - Karol

Na początku warto się zastanowić nad tym, jakie złe nawyki mamy w swoim życiu. I z jakich zrezygnowanie przyniosłoby nam już efekty, nawet jeśli byśmy nie wprowadzili żadnych nowych nawyków. Np. jeśli ktoś ogląda codziennie te przykładowe 3 godziny seriali. Jeśli zrezygnuje z tego, to zyska dodatkowe 3 godziny. Będzie mógł je spożytkować na coś innego. Lub po prostu zaoszczędzi 3 godziny w ciągu swojego dnia, chociażby na odpoczynek. Takim pierwszym nawykiem, który warto wprowadzić w swoje życie, moim zdaniem, jest dzienniczek wdzięczności. Sporo młodych osób szybko się zniechęca do podejmowania działań. Np. ktoś chce założyć swój biznes albo zacząć hobby. Ale po tygodniu nie ma już motywacji. I właśnie taki dziennik wdzięczności pomaga wytrwać. Codzienne notowanie za co jestem wdzięczny. Dzisiaj jestem wdzięczny za to, że miałem dostęp do wody, że spotkałem bardzo fajną osobę, że zjadłem smaczny obiad w domu czy na mieście. Notujemy codziennie takie trzy rzeczy. Na przykład, jeśli jakimś tam celem długoterminowym jest założenie swojej firmy i po 2-3 tygodniach tracisz motywację. „A! Nie warto!”, sobie myślisz. Spójrz na swój dzienniczek wdzięczności i zobacz, dlaczego jesteś wdzięczny? Dlaczego warto się starać? Osiągać cele. Zobaczysz: o! Dzisiaj byłem wdzięczny za to, że jestem zdrowy, za to, że ktoś zaprosił mnie do podcastu. I sobie myślisz: „No nie! Nie mogę się poddać, bo nic gorszego mi się nie może przytrafić, niż to że nie osiągnę swojego celu.” Więc dążysz do tego celu dalej. Wybierz nawyk, który warto wprowadzić w życie.

[00:51:01] - Andrzej

Czyli możemy sobie spisać listę różnych złych nawyków, które mamy w swoim życiu i podjąć decyzję o tym, który z nich mi najbardziej przeszkadza w tym momencie. Ważne tutaj są 2 rzeczy. Po pierwsze: jeśli chcemy się rozprawić ze złym człowiekiem to nie tyle powinniśmy go próbować wyeliminować, zniszczyć czy wytłumić, tylko zamienić go na inny nawyk. Żeby w to miejsce, kiedy my nie siedzimy 3 godzin na Netflixie nie wyskoczyło granie na komputerze przez 3 godziny albo robienie innych rzeczy przez 3 godziny, która też nie ma żadnej wartości. No natura nie zna próżni i my sami możemy świadomie zadecydować, na co chcemy zmienić stary nawyk. Do tej pory każdego wieczora przez 3 godziny oglądałem seriale, a teraz 1 godzinę czytam, 1 godzinę pójdę na spacer i posłucham podcastu, 1 godzinę zapiszę, co fajnego się w moim dniu wydarzyło. Więc jeśli my podejmiemy tą decyzję już wcześniej, to łatwiej nam będzie po prostu wypełnić ten zwolniony czas czymś produktywność, zamiast wpaść z deszczu pod rynnę, wpaść w jeszcze mniej produktywne działania. Druga sprawa, która mi się z tym skojarzyła, to wątpliwość w rodzaju: „No dobra, ale ja nie wiem tak naprawdę, jakie ja mam złe nawyki. Może się komuś wydać, że on nie ma żadnych złych nawyków. To bardzo prosta rzecz, którą możecie zrobić, to jest spisanie czym się zajmujecie, godzina po godzinie. Są różne możliwości, żeby to zrobić. Najprostszym z nich jest: nastawiam sobie telefon, co godzinę dzwoni alarm, oczywiście nie licząc czasu, kiedyś śpicie. I pod koniec tej godziny zapisuje w telefonie, co ja przez tą godzinę robiłem. Jak wykonacie to ćwiczenie przez cały tydzień, to zobaczycie bardzo dużo takich momentów w ciągu dnia, kiedy różne złe nawyki się wkradają. I wtedy je zobaczysz.  To są w nawyki, z którymi warto byłoby się rozprawić. Jeśli lubicie różnego rodzaju aplikacje, to polecam aplikację, z której sam korzystam, nazywa się to toggl, która pomaga nam właśnie w mieszkaniu swojego czasu, w taki sposób, że jeśli my zaczynamy pewną aktywność na komputerze, to od razu wyświetla nam się pop-up, mówiący: Hej Andrzej! Zapisz, czym się zajmujesz. I ja sobie zapisuję np. siedzę na Facebooku i Toggl zalicza, ile to trwa. Ile na Facebooku siedziałem i później podsumowuje mi to w formie raportu z całego tygodnia, ile czasu spędziłem na każdym z projektów i ile czasu spędziłem na bardziej rozrywkowych rzeczach. Jest to kopalnia wiedzy o tym, w jaki sposób my wykorzystujemy swój czas.

[00:53:31] - Karol

Ale gorzej jest, jak dana osoba robi tak jak mówisz, że będzie sobie notować to samo w ciągu dnia i np. okaże się, że 3 godziny oglądała serial, 3 godziny spędziła na Facebooku i Instagramie, 5 leżała i nic nie robiła i stwierdzi, że to w zasadzie nie jest nic złego. Że to nie są złe nawyki, że to im się podoba.

[00:53:59] - Andrzej

No właśnie. Najłatwiej nam zmieniać rzeczy, które nas realnie bolą. Wróćmy do tego przykładu z początku naszej rozmowy: czemu ja wiedziałem, że te 80 kilo to dla mnie za dużo? Bo mi po prostu było wstyd, że ja jak się schylam do butów, to nie jestem w stanie ich zawiązać, bo mam tak wielki brzuch, który mi w tym momencie przeszkadza. Bo mam zadyszkę, którą czuję jak wchodzę na 3. piętro, a w wieku trzydziestu kilku lat to jest w nienaturalna sprawa, która wymaga tego, żeby się tym zająć. I warto na tych momentach się skupić, kiedy czujemy brak czegoś czego, byśmy chcieli. Co nam przeszkadza. Od czego zacząć, bo to będzie taki jasny sygnał, że nie wszystko w moim życiu jest perfekcyjne i może jednak warto czymś zmienić. Tak przynajmniej mi się wydaje.

[00:54:49] - Karol

Powiem jeszcze jak taka osoba może sobie uświadomić, że jak zacznie skupiać się na nawykach, ustalić swój cel. Czyli ustalić to, co chce w najbliższym czasie osiągnąć. I niech to będzie na przykład założenie firmy, która zatrudnia 5 pracowników i przynosi 1 milion złotych zysku rocznie. I teraz zrobić, tak jak ty powiedziałeś, tą listę czynności do wykonania w ciągu dnia. Wychodzi tej osobie, że ogląda te 5 godzin Netflixa, 2 godziny przegląda Facebooka, 2 godziny leży i nic nie robi i okazuje się, że żadna z tych czynności nie przybliża ją do osiągnięcia celu. I teraz już wie, że te 3 nawyki są złe, bo one nie przybliżają ją do celu, który sama wcześniej wyznaczyła. I teraz już wie, co może zmienić.

[00:55:39] - Andrzej

Jasne. Tutaj bardzo pomaga określona hierarchia wartości, bo w momencie, kiedy mówimy, że coś jest złe albo dobre, to jest pytanie, które bardzo lubię. Dobre dla kogo? Złe dla kogo? Ta sama rzecz może być dobra dla jednej grupy, a na innej zła. Jeśli mamy jeden kraj, który atakuje drugi i zabiera mu ropę, dajmy na to. Z punktu widzenia tego kraju agresora, to jest to dobre zachowanie, bo my mamy więcej zasobów i możemy tymi zasobami się podzielić ze swoimi ludźmi. Z punktu widzenia kraju, który został najechany, to jest oczywiście złe. Dużo takich rzeczy jest w pewnym sensie względne, jeśli mówimy o tym, że coś jest dobre czy złe. I bardzo ciekawym pytaniem, które możemy zadać jest: Dobre, ale dla kogo? Złe dla kogo? I podobnie w naszym życiu. Z perspektywy jakiego celu to moje zachowanie jest dobre albo jest złe? Bo jeśli moim głównym celem, moją główną wartością jest to, żeby miło sobie spędzać czas i niczym się nie przejmować, to może się okazać, że to leżenie w łóżku perfekcyjnie je realizuje. Ale jeśli moim głównym celem jest osiągnięcie czegoś w życiu, duma z siebie, bycie dobrym człowiekiem i dążenie do stoickiej cnoty, która jest tutaj bardzo ważna do doskonalenia siebie, to w tym momencie możemy jasno powiedzieć, że to zachowanie leżenie i nic nie robienie jest złe, z perspektywy tego celu, tej wartości, którą tutaj mamy. Dlatego odkrycie wartości, które są dla ludzi ważne i zestawienie ich zachowań, na ile one są spójne z tą wartością, może bardzo fajnie motywująco zadziałać na ludzi, którzy takie ćwiczenie zrobią.

[00:57:23] - Karol

Zgadza się. Jak już wiemy, jakie nawyki są u nas złe. Wiemy, jakie mamy cele. Teraz pytanie, jakie dobre nawyki możemy wprowadzić w miejsce tych złych? I tu z pomocą przychodzą cele. Cele świetnie łączą się z nawykami. Jeśli mamy już swój główny cel, przykładowo założenie firmy i mamy podzielony ten cel na etapy i wiemy, że codziennie musimy czegoś się uczyć i na przykład musimy się poznać jakieś zasady marketingu, zasady zatrudniania ludzi i zasady produkcji produktów. Teraz wiesz, co masz codziennie robić. Może to być czytanie książki, słuchanie podcastu z danej dziedziny. I teraz to może stać się Twoim nowym nawykiem. Zamiast 2 godziny oglądać Netflixa, możesz 2 godziny czytać książkę bądź godzinę czytać książkę i godzinę słuchać podcast, który nauczy ciebie np. zasad marketingu, które wykorzystasz do promowania swoich produktów. I tak dalej, aż osiągniesz swój końcowy cel.

[00:58:21] - Andrzej

Jasne! Jak najbardziej. Wspomniałeś o tym, że nawyki i cele się łączą ze sobą w sensowny sposób. Na koniec chciałem Cię jeszcze spytać o to, jak te 2 nasze ukochane tematy, nieco niszowe, ale bardzo interesujące, czyli nawyki i stoicyzm, łączą się ze sobą? Czy jest jakiś efekt synergii pomiędzy nimi?

[00:58:40] - Karol

Jak najbardziej. Właśnie chociażby na przykładzie celów. Stoicyzm pokazuje nam, jakie cele warto mieć. Nawyk jest naszym celem podzielonym na małe kroki. Jeśli mamy duży cel, który ustaliśmy się zgodnie z zasadami stoicyzmu. Podzieliliśmy go na małe etapy i te etapy są właśnie nawykami. I to wszystko się łączy w taki sposób, że stoicyzm pomaga Ci wyznaczyć cele. Cele dzielić na etapy. Etapy są po nawykami, które musisz wdrożyć w swoje życie, aby dojść do zamierzonego celu.

[00:59:17] - Andrzej

Bardzo podobnie myślę. Stoicyzm nam daje pełen obraz, z lotu ptaka. Określa, co jest w życiu ważne. Żeby sensowną filozofię życiową stworzyć. Zaplanować całe swoje życie, jak ono powinno wyglądać, żeby być szczęśliwym człowiekiem. I nawet daje nam konkretne techniki, konkretne praktyki. Ale żeby one z nami zostały, żebyśmy mogli realnie z nich korzystać, my potrzebujemy sobie pewne nawyki wytworzyć i często najlepiej jest, jeśli są rzeczy, które robimy codziennie. Mam takie zdanie, że prawdziwa zmiana dokonuje się poprzez rzeczy, które robimy codziennie. I w przypadku stoicyzmu nawyków może być bardzo dużo. Zaczynając od tego, w jaki sposób my rozpoczynamy dzień. Jeśli damy sobie chwilę na refleksję, zanim jeszcze wejdziemy w wir działania. Żeby pomyśleć o tym, co jest w moim życiu najważniejsze? Jak mogę dzisiaj zrealizować kluczowe swoje wartości, takie jak zdrowie i relacje z ważnymi osobami? O zdrowie zadbam, wychodząc na spacer. O relacje, wyślę smsy do osób, które obchodzą urodziny wśród moich znajomych i tak dalej. Jak my z namysłem zaprojektujemy każdy dzień swojego życia, w oparciu o najważniejsze wartości, to nagle to wszystko zaczyna się ze sobą spinać w bardzo logiczną, sensowną całość. Z kolei kończąc dzień warto się na moment zatrzymać i w jakiś sposób podsumować ten dzień. Czegoś się dzisiaj nauczyłem? Co mi wyszło? A co mi się nie udało? Dlaczego się tak stało? Co mogę zrobić inaczej, żeby mi wyszło następnym razem? Zrobić rachunek sumienia. Jeśli chce nam się go spisać w formie dziennika, to już w ogóle super. Gorąco rekomenduje tego typu stoicką praktykę. Stoicyzm działa dopiero wtedy, kiedy my wprowadzamy go w życie. Najłatwiej wprowadzić go w życie, posługując się odpowiednimi nawykami. Dlatego właśnie dla mnie właśnie te tematy rewelacyjnie się uzupełniają. Idą ze sobą ręka w rękę.

[01:01:03] - Karol

Zgadzam się z Tobą w 100%. Stoicyzm w połączeniu z nawykami i ustalaniem celów naprawdę dużo dobrego w życiu zdziałać. I jeszcze raz wspomnę, że to naprawdę jest niesamowite, że pomimo, że nawyki i stoicyzm są tak niszowe, to obaj się nimi interesujemy.

[01:01:45] - Andrzej

I nie tylko my się nimi interesujemy. Chcielibyśmy, żeby to poszło w świat i żebyście Wy nimi się również zainteresowali. Bo dzięki temu jesteście w stanie realnie zmieniać swoje życie, na takie które da wam po prostu więcej radochy. Jeszcze raz wspomnę, że w stoicyzmie nie chodzi o to, żeby być tylko wspaniałą postacią, którą można podziwiać z daleka, ale żeby lepiej cieszyć się swoim życiem. Jeśli skorzystacie z tego, żeby zarówno stoicyzm Wam podpowiedział, jak życie ułożyć, a nawyki pozwoliły Wam to codziennie wprowadzić, to można doświadczyć naprawdę spektakularnej zmiany w swoim życiu dużo szybciej niż wam się wydaje, że to jest w ogóle możliwe. Tego wam bardzo życzę. Myślę, że Karol również bardzo dziękuję Ci Karol za rozmowę i mam nadzieję że będzie nam dane jeszcze ze sobą porozmawiać.

[01:02:30] - Karol

Ja także mam taką nadzieję i dziękuję Ci bardzo zaproszenie.

menu