Kurs Stoicyzmu LOGO

Głównym tematem odcinka jest przezwyciężanie przeszkód. 

Każdy z nas zmaga się z różnego rodzaju problemami, wyzwaniami i komplikacjami. Część z nich pochodzi z zewnętrznego świata. Druga część to nasi wewnętrzni przeciwnicy, którzy zachęcają nas do lenistwa, zjadania słodyczy czy odkładania spraw na później.

Poznaj znakomite stoickie strategie, które pozwolą Ci zmienić przeszkody w przygody. Dowiedz się, czym są psychologiczne ramy psychologiczne i z powodzeniem stosuj „Dobrodziejstwo w przebraniu”, „Okazję do treningu” czy „Historię do opowiedzenia”.

W kąciku książkowym wyławiam merytoryczne perełki z książki SuperBetter  Jane McGonigal. Prezentuje 5 strategii radzenia sobie z wewnętrznymi przeciwnikami: (1) unikanie (2) opieranie się (3) dostosowywanie się (4) rzucanie wyzwania i (5) przeciąganie na swoją stronę.

W kąciku naukowym przedstawię Ci zdumiewające badanie, które pokazuje że odwrócenie dłoni wierzchem do góry może mieć duży wpływ na to, jak oceniasz nowe informacje.

Zapraszam do wysłuchania podcastu:

MAM DLA CIEBIE NIECODZIENNĄ PROPOZYCJĘ  : - )

Zapraszam do skorzystania z usługi delegowania czytania. Ja przeczytam za Ciebie książkę i zrobię z niej dla Ciebie szczegółowe notatki. Ty zaoszczędzisz swój cenny czas, zapoznając się wyłącznie z esencją książki. Usługa jest bezpłatna, ma jednak dwa haczyki:

1) ja wybieram książki, które czytam i opracowuję
2) ja określam, co w książce jest najważniejsze - nie daję gwarancji, że też uznasz to za istotne lub nie pominę czegoś, co byłoby znaczące dla Ciebie

Jeśli taki układ Ci odpowiada - zapisz się proszę na mój newsletter. Wraz z informacją o publikacji nowego odcinka podcastu, dostaniesz również bonus w postaci esencji z książki.

Transkrypcja

Nie masz warunków, by posłuchać podcastu? Wolisz przeskanować wzrokiem zawartość i wybrać dla siebie najbardziej smakowite kąski? Nie ma problemu! Kliknij poniżej, by rozwinąć transkrypcję odcinka.

Transkrypcja odcinka OLDS #42 - O przezwyciężaniu przeszkód

W życiu każdego z nas pojawiają się przeszkody, problemy i komplikacje. Mimo szczerych chęci i aktywnych działań zapobiegawczych nie jesteśmy w stanie ich uniknąć. To jednak co możemy zrobić, to zmienić sposób, w jaki o nich myślimy.

Do tego właśnie zachęcają nas stoicy – by zobaczyć w przeszkodach szansę – na dostrzeżenie nowych możliwości, wzmocnienie siły charakteru i przetestowanie swoich umiejętności.

Jeśli chcesz wiedzieć, jak zamienić przeszkody w przygody – zapraszam do słuchania!

 

INTRO

Nazywam się Andrzej Bernardyn. Jestem trenerem biznesu z nurtu evidence based, ekspertem od rozwijania nawyków i praktykującym stoikiem. A to mój podcast Od laika do stoika, w którym pokazuję, jak możesz żyć inaczej. Jak zamiast wypruwać sobie żyły w pogoni za sukcesem, cieszyć się życiem tu i teraz, korzystając z mądrości stoickiej filozofii i współczesnej psychologii.


WSTĘPNIAK

Uwielbiam wyznaczać istotne dla mnie cele i je realizować. Daje mi to poczucie sprawstwa, przekonanie o własnej zaradności i o tym, że to ja kieruję swoim życiem, a nie że życie po prostu mi się przydarza.

Oczywiście nie każdy cel udaje mi się osiągnąć. Na mojej drodze stają różnego rodzaju komplikacje, przeszkody i trudności. Zanim zdecydowałem się zostać stoikiem – serdecznie ich nienawidziłem. Z miną urażonego monarchy patrzyłem na wydarzenia, które ośmieliły się wejść w drogę moim planom. W efekcie reagowałem na nie nerwowo i osłabiałem swoją zdolność do kreatywnego rozwiązywania problemów. A to z kolei przekładało się na to, że nie osiągałem tego, na czym mi tak bardzo zależało. W dużej mierze z własnej winy.

Poznanie stoickich strategii i konsekwentne praktykowanie ich w swoim życiu pozwoliło mi zmienić swoje nastawienie. Komplikacji w moim życiu jest obecnie równie dużo jak dawniej. Może nawet więcej, ze względu na powiększenie się mojej rodziny do 5 osób, w tym trójki aktywnych urwisów. Jednak stoicyzm pozwala mi reagować na trudności w zupełnie inny, bardziej produktywny sposób.

W tym odcinku zaproszę Cię do przejścia podobnej drogi. Najpierw zobaczymy, jakie są typowe reakcje na napotkanie trudności. Potem przyjrzymy się stoickim strategiom, dzięki którym możesz zmienić przeszkody w przygody. Zobaczysz na przykładzie wziętym wprost z mojego życia, jak można je zastosować oraz poznasz kulisy powstania tego podcastu.

W kąciku książkowym wyłowię dla Ciebie merytoryczne perełki z książki SuperBetter Jane McGonigal, a w kąciku naukowym zajmiemy się X.

Rozkład jazdy podany, zatem zaczynamy!


Typowe sposoby reagowania na przeszkody

Dużymi krokami zmierzamy do końca 2020 roku. Był on prawdopodobnie najdziwniejszym rokiem ze wszystkich, które przeżyłem. Oczywiście głównym sprawcą zamieszania była pandemia i wszystkie skutki z nią związane. W mojej pracy trenera biznesu były one mocno odczuwalne. Od początku tego roku mój kalendarz szkoleniowy wyglądał obiecująco. Miałem zamówione warsztaty w każdym miesiącu aż do czerwca. Mogłem liczyć na stabilne i stosunkowo wysokie dochody.

Tymczasem sytuacja drastycznie się zmieniła. Gdy koronawirus zawitał do Polski i nastąpił lock-down wszystkie potwierdzone wcześniej szkolenia zostały… albo zawieszone albo odwołane. Z dnia na dzień de facto straciłem pracę i źródło utrzymania. A rachunków do opłacenia nie brakowało – kredyt na mieszkanie, które niedawno kupiliśmy. Środki potrzebne na jego generalny remont. Czynsz za nowe mieszkanie i drugi za stare, w którym obecnie żyliśmy. Rata za wynajem długoterminowy auta. Miesięczne utrzymanie 5-osobowej rodziny – jedzenie, przedszkole itd.

Sytuacja bez 2 zdań nie była dla mnie zbyt wesoła. Bez problemu mógłbym zareagować w jeden z 5 typowych sposobów:

  • użalaniem się nad sobą – „O ja nieszczęśliwy! Mnie zawsze coś takiego spotyka. Już mi tak dobrze szło. Wszystko już miałem zaplanowane, potwierdzone. I co ja teraz biedny pocznę?”
  • gniewem – „To takie niesprawiedliwe! Ależ ten los jest okrutny! Akurat wtedy kiedy kupiliśmy mieszkanie! Akurat gdy wydaliśmy dużą część oszczędności na wkład własny i pierwszy raz w życiu mamy kredyt do spłacenia! I po cholerę cały ten lock-down? W normalnych krajach jak Szwecja, nikt nie zamyka od razu całego kraju, bo jest kilka osób zachorowało. Ależ chętnie skopałbym kilka ministerialnych tyłków odpowiedzialnych za to zamieszanie!”
  • rezygnacją – „No trudno, nici z moich planów. Trzeba będzie jakoś to przetrwać. Zaciśniemy pasa i może jakoś będzie.”
  • ignorowaniem – „Nieważne, że jest pandemia i lock-down. Na pewno zaraz wszystko wróci do normy. Wystarczy, że będę wysyłał więcej ofert na szkolenia stacjonarne i wszystko będzie ok.”
  • walką – „Pora rozpętać w internetach burze. Głośno krzyczeć o bezsensowności lock-downu i krzywdach, które on wyrządza gospodarce. Będę pisał listy do wszystkich w rządzie! Na pewno przemówią im do rozsądku.”

Każda z tych reakcji na przeszkodę może wydawać się naturalna czy wręcz uzasadniona. Możliwe nawet, że podjęcie któregoś z tych działań pomogłoby rozładować kumulujące się we mnie napięcie. Jednak z pewnością nie poprawiłoby materialnej sytuacji mojej rodziny. Do tego potrzebowałem zupełnie innego podejścia.


Historia z życia wzięta

Z pomocą, jak niemal zawsze, przyszli mi stoicy. Sięgnąłem po Rozmyślania Marka Aureliusza, w których rzymski cesarz pisze:

Nasze działania mogą być blokowane… jednak nikt i nic nie może zablokować naszych intencji ani zmienić naszej postawy, ponieważ możemy się dostosowywać i przystosowywać. Nasz umysł przystosowuje się i wykorzystuje do własnych celów przeszkodę, która staje na naszej drodze.

„No dobrze, drogi Marku – pomyślałem. Mam się dostosować i przystosować, tak? Zastanówmy się, jak mogę to zrobić? Szkolenia stacjonarne leżą i kwiczą. Oceniając obecną sytuację racjonalnie, a nie życzeniowo, należałoby przyjąć, że ta sytuacja się nie zmieni – może nawet do jesieni. Albo i do końca roku. Ale czy to znaczy, że firmy zrezygnują ze wszystkich form szkoleń? Mało prawdopodobne – raczej wszystko przeniesie się do onlajnu.”

Marek Aureliusz raczej nie zapisał cytowanych wcześniej słów, mając na myśli: „Nie łam się chłopie i zacznij szkolić on-line’owo”. Mnie jednak udało się w ten sposób je zinterpretować, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Cesarz dodał jeszcze: Przeszkoda w działaniu przyspiesza działanie. To, co stoi nam na drodze, staje się drogą. 

Tak też się stało w moim przypadku. Przeszkoda w postaci embarga na szkolenia stacjonarne wrzuciła mnie w objęcia szkoleń internetowych. Przez kilka pierwszych miesięcy faktycznie trudno było pozyskać nowe zlecenia. Gdy jednak pierwszy pandemiczny szok minął, firmy zaczęły powoli odmrażać swoje budżety na rozwój pracowników. Z każdym upływającym miesiącem zdobycie klientów stawało się prostsze.

Szkolenia internetowe mają oczywiście swoje ograniczenia. By były skuteczne, nie można po prostu przenieść tego, co się robiło z reala do wirtuala. Tym bardziej, jeśli tak jak ja, jeździło się na szkolenia samochodem wypakowanym po sufit grami szkoleniowymi i gadżetami. Na szczęście nie brakuje internetowych narzędzi takich jak Mural czy Mentimeter, dzięki którym można zachować warsztatową formę szkoleń. Gdy trener nauczy się robić z nich dobry użytek, wirtualne szkolenia mogą być równie skuteczne co te na sali.

Dodatkowo – działalność on-lajnowa ma też swoje ogromne zalety. W ostatnim kwartale każdego roku, czyli w szczycie sezonu szkoleniowego, nie było mnie w domu przez 15-20 dni w miesiącu. Ciągle jeździłem z miasta do miasta. Moja żona i dzieci mogły mnie widzieć co najwyżej na ekranie telefonu Marty podczas Whatappowej wideo-rozmowy. Pod koniec tego roku nie spędziłem ani jednego dna poza domem. Każdego dnia wieczorem mogłem być z osobami, które najbardziej kocham. To ogromna zmiana z ok. 50 dni rozłąki podczas ostatniego kwartału do 0 dni.

Kolejna korzyść z on-line’owych szkoleń to brak konieczności dojazdu. Gdy szkoliłem w Gdańsku czy Białymstoku, więcej czasu spędzałem prowadząc samochód niż będąc na sali szkoleniowej. Za ten czas podróży nikt mi oczywiście nie płacił. Odzyskałem wiele dni życia, które normalnie spędzałem na pakowaniu walizki, jeżdżeniu, tankowaniu auta, szukaniu hotelu itd. Teraz, gdy kończę prowadzić szkolenie niejako teleportuje się od razu do domu.

Jeszcze pół roku temu byłem przekonany, że pandemia koronawirusa to najgorsza rzecz, jaka mogła mnie spotkać. Coś co sprawi, że stracę pracę, którą kochałem i będę zmuszony do zatrudnienia się w Biedrze czy Lidlu, by mieć z czego żyć.

Tymczasem okazało się, że przeniesienie się do on-line’u to była jedna z najlepszych dla mnie decyzji. Prawdopodobnie nigdy bym się na to nie zdecydował, gdybym nie został do tego brutalnie zmuszony. Dalej jeździłbym 50 tys. km rocznie po Polsce, aż do momentu, gdy rozbiłbym auto w wypadku samochodowym. Dalej pod koniec roku dzieci i żona widzieliby mnie w domu tylko na moment, w którym przepakowywałem walizki na kolejny wyjazd.

Przeszkoda w działaniu przyspiesza działanie. To, co stoi nam na drodze, staje się drogą.

Przeszkoda stała się dla mnie drogą. Nie tylko do internetowych szkoleń. Podcast, którego właśnie słuchasz, też jest „dzieckiem tej pandemii”. Gdybym zrealizował wszystkie zaplanowane na początku roku szkolenia z pewnością nie zdecydowałbym się z nim wystartować. Podcast powstał, bo na początku pandemii uwolniło mi się więcej czasu niż kiedykolwiek. Stworzyłem też kurs internetowy Wewnętrzna Siła, który pomaga ludziom w przejściu intensywnego stoickiego treningu. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że czas pandemii był jednym z najbardziej produktywnych okresów w moim życiu.

Z perspektywy czasu moje wybory i działania mogą wydać się oczywiste. „No pewnie – miałeś wolny kalendarz, to stworzyłeś kurs i podcast. Nie mogłeś szkolić stacjonarnie, to zacząłeś robić to on-line. Wielki mi wyczyn, przecież każdy by tak zrobił.” Wiesz mi jednak, że gdy w jednej chwili się całe Twoje zawodowe życie wywraca do góry nogami, gdy zalewają Cię gniewne lub depresyjne myśli, nie jest łatwo znaleźć właściwe rozwiązanie. To, co w tym pomaga, to stoicki dystans. Popatrzenie na swoje problemy, jakby dotyczyły one innej osoby. Zadanie sobie pytania: „Co doradzisz przyjacielowi, który znalazł się w tej sytuacji?” Wtedy dużo łatwiej jest znaleźć wyjście.

Stoicka zmiana perspektywy

Gdy przyjdzie Ci się zmierzyć z przeszkodą, zwłaszcza nieoczekiwaną, potrzebujesz zmienić perspektywę. Współcześnie w psychologii mówi się o stosowaniu odpowiednich ram interpretacyjnych. Zgodnie ze stoicką zasadą, nie decydujesz o tym, co Ci się w życiu przytrafia. Ale to, jak to ocenisz, jaką wartość przypiszesz tym wydarzeniom – to już zależy tylko od Ciebie.

W przykładzie z mojego życia posłużyłem się ramą interpretacyjną „dobrodziejstwo w przebraniu”. Założyłem przez moment, że pandemia może okazać się do mnie pomocna, jeśli tylko będę umiał się dostosować do zmiany rzeczywistości. Zadałem sobie pytanie: „Co może być w tym dobrego?” oraz „Jakie uzyskałem teraz możliwości, których wcześniej nie dostrzegałem?”

Czasem trudno będzie od razu znaleźć dobrą odpowiedź na to pytanie. Jeśli przemiana przeszkody w przygodę, wydaje Ci się niemożliwa, możesz też posłużyć się inną ramą interpretacyjną – „okazja do treningu”. Wyobraź sobie przez moment, że zapisujesz się do sekretnego stowarzyszenia, które oferuje treningi odporności psychicznej i zaradności. Opłacasz z góry roczną składkę i czekasz. W tym czasie specjaliści ze stowarzyszenia planują różnego rodzaju komplikacje w Twoim życiu. Mierząc się z tymi utrudnieniami, będziesz mieć możliwość rozwinięcia swojej kreatywności, zdolności do twórczego rozwiązywania problemów i opanowania. Jesteś więc psychicznie przygotowany, że w każdej chwili może pojawić się komplikacja, specjalnie dla Ciebie zaaranżowana. Tak właśnie postrzegali przeszkody stoicy.

„Sto­ik wszel­kie prze­ciw­ności uważa za ćwi­cze­nia.” Seneka, O Opatrz­ności, II.2

„Prze­ciw­ności są pro­bie­rzem człowie­ka. Ile­kroć w przyszłości spad­nie na cię prze­ciw­ność, pomyśl so­bie, że to […] mistrz zapaśników wy­zna­czył ci po­tyczkę z krzep­kim młodzieńcem.” Epiktet, Dia­try­by, I.24

Przeszkody nie są więc czymś złym. Wręcz przeciwnie, pomagają Ci we własnym rozwoju. Pozwalają Ci oswoić się z różnymi sytuacjami, opanować umiejętności, zdobyć przekonanie o własnej zaradności.

Choć zmaganie się z przeszkodą może nie być przyjemne, daje nam możliwość darmowego treningu. Czasem to trening cierpliwości, wyrozumiałości lub akceptowania tego, czego nie możemy zmienić.

Jeśli przyłożymy się do tej potyczki, odrobimy lekcję i wyciągniemy wnioski na przyszłość, wyjdziemy z niej zwycięsko. Z perspektywy czasu będziemy się cieszyć, że ta przeszkoda wystąpiła.

„[…] jeśli mnie […] ktoś za­pra­wia w pa­no­wa­niu nad gnie­wem, to czyż nie przy­no­si on mi przez to pożytku? […]. Z piekła ro­dem mój sąsiad? Dla sie­bie sa­me­go. Bo dla mnie to jest on do­bry. Kształtuje on we mnie szla­chet­ny sposób myśle­nia i spra­wied­liwość.

Epiktet, Diatryby, III.20

Nawet sąsiad z piekła rodem, głośno słuchający muzyki albo strzyżący trawnik o 6:00 rano w niedzielę, może nam nieświadomie oddać przysługę.  Zamiast się gorączkować rzeczą, na którą nie mamy wpływ (tym, kto mieszka obok nas), możemy nauczyć się prowadzenia trudnych negocjacji lub panowania nas swoim gniewem. Te umiejętności przydadzą nam się w wielu innych, znacznie istotniejszych sytuacjach zawodowych (rozmowy z irytującym, ale bogatym klientem) lub osobistych (nie krzyczenie na swoje dzieci, które kolejny raz popełniły ten sam błąd).

Jeśli z pewnych względów nie widzisz szansy na zastosowanie ramy interpretacyjnej „dobrodziejstwo w przebraniu” ani „okazja do treningu” – masz jeszcze inne możliwości.

Kolejną ramą, którą Ci polecam, jest „historia do opowiedzenia”. Ludzie uwielbiają słuchać historii, zwłaszcza tych prawdziwych. Tu i teraz Twoja sytuacja może wydawać Ci się niewesoła. Jednak po 2 miesiącach negatywne emocje wyparują, a interesująca historia pozostanie. Czy nie warto teraz trochę pocierpieć, by zyskać ciekawą opowieść? Reporterzy jeżdżą w tym celu na drugi kraniec świata, czasem na tereny objęte wojną. Twoja cena za dobrą historię może być znacznie niższa.

Ostatnią ramą, którą chcę Ci zaproponować jest „zabawmy się”. Jeśli nie masz na coś wpływu, sytuacja Cię zmusza do podjęcia pewnych działań – zadaj sobie pytanie: „Co mogę zrobić, by zmienić przykre zadanie w przyjemną zabawę?”. Podczas pandemii zostaliśmy z rodziną objęci domową kwarantanną. Dostaliśmy smsa o tym, że musimy na swoich telefonach zainstalować aplikację, która będzie nas śledziła. Dwa razy dziennie aplikacja żądała od nas zrobienia selfiaczka, który miał udowodnić, że faktycznie jesteśmy w domu. Zamiast wkurzać się na „perfidną inwigilację” czy odmawiać wykonania zadania na podstawie „moich konstytucyjnych praw”, potraktowałem to jako zabawę. Na mojej ścianie na facebooku możesz prześledzić galerię różnych niestoickich min, które robiłem do obiektywu. Ja miałem przy tym ubaw i znajomi oglądający moje zdjęcia również. Po co się denerwować, skoro można wykorzystać daną sytuację jako pretekst do zabawy?

Tym samym zrealizowaliśmy główny temat odcinka. Przejdźmy zatem do kącików tematycznych.

KĄCIK KSIĄŻKOWY

SuperBetter to książka Jane McGonigal o tym, jak wzbogacić swoje życie, stosując różne patenty z gier komputerowych. Mnie ta lektura pozwoliła odzyskać wiarę w gry. Pokazała, że granie wcale nie musi być stratą czasu – może być okazją do rozwinięcia wielu cennych życiowo umiejętności. Jedną z nich jest wytrwałość. Niepoddawanie się w obliczu napotkania trudności. Próbowanie do skutku, wiedząc, że znalezienie rozwiązania jest tylko kwestią czasu.

Niedawno jedno z naszych dzieci zatrzasnęło walizkę, w której mamy zestaw sztućców. Jeśli zastanawiasz się, co to za pomysł, by trzymać sztućce w walizce – odpowiadam, że był to nasz ślubny prezent. Producent tak to wymyślił, chciał prawdopodobnie w ten sposób nadać sztućcom większą postrzeganą wartość. Aby otworzyć walizkę, trzeba było wprowadzić 3-cyfrowy kod. Oczywiście ani ja ani Marta nie pamiętaliśmy go po 7 latach od naszego wesela. Co więc zrobiłem? Puściłem w tle audiobooka SuperBetter i przetestowałem po kolei 1 000 kombinacji. Tak, tysiąc! Od 000 do 999. Żadna z nich nie zadziałała. Mechanizm zatrzaskowy najwyraźniej się popsuł. Wiedząc, że nie ma innego wyjścia, wziąłem śrubokręt oraz młotek i podważyłem mechanizm, uwalniając uwięzione sztućce. Bez doświadczenia z grami, w których na wiele różnych sposobów starałem się wykonać danego questa, nie starczyłoby mi cierpliwości. A po przetestowaniu wszystkich kombinacji wściekałbym się w niebogłosy na stracony czas i niepowodzenie. Tymczasem mając w sobie głębokie przekonanie, wyrobione dzięki grom „na pewno się da, trzeba tylko odkryć właściwy sposób” udało mi się doprowadzić do happy endu.

Do tej pory rozmawialiśmy o pokonywaniu zewnętrznych trudności. Jane w swojej arcyciekawej książce pokazuje 5 strategii, które warto zastosować do walki z Bad Guys, czyli naszymi wewnętrznymi przeciwnikami: własnym lenistwem, krytykiem, niezorganizowaniem, brakiem pewności siebie itd.

Te 5 strategii to: avoid, resist, adapt, challenge i convert, czyli unikaj, opieraj się, dostosuj się, rzuć wyzwanie i przeciągnij na swoją stronę.

Załóżmy, że Twoim wewnętrznym przeciwnikiem jest Łakomy Zyzio. To głos, który nieustannie kusi Cię do zjedzenia czegoś słodkiego. Jak możesz sobie z nim poradzić? Zobaczmy, jak działa każda z tych strategii.

Unikaj. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Żołądkowi też. Schowaj więc skrzętnie wszystkie słodycze w Twoim domu, by nie były na widoku. Najlepiej w trudno dostępnym miejscu – np. w kartonie na szafce wiszącej w kuchni. Aby móc sięgnąć po jedną ze słodkości, będziesz potrzebować przytaszczyć drabinkę albo krzesło. To zwiększy szanse, że nie będzie Ci się chciało wykonać tej dodatkowej pracy. Czasem zamiast na silnej woli, lepiej polegać na własnym lenistwie.

Opieraj się. Być może udało Ci się poskromić Łakomego Zyzia w domowych warunkach. Co jednak z kawiarniami? Piekarniami? Imprezami? Tam słodycze są na widoku i nie możesz nic na to poradzić. W tych sytuacjach możesz ratować się aktywnym oporem. Pomyśl o tym, jaki jest dzisiaj dzień tygodnia, kiedy Twoja mama ma urodziny, przypomnij sobie imiona jak największej ilości smerfów. Zajmij swój umysł czymś innym niż walczeniem z pokusą zjedzenia pączka z różą. A być może uda Ci się nie ulec podszeptom Łakomego Zyzia.

Dostosuj się. Masz regularnie potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego. Może zatem warto ją zaspokajać, ale na swoich warunkach. Zamiast jeść przypadkowe słodycze, które akurat wpadną Ci w ręce, upiecz sobie własne. Takie które będą zdrowsze i będą miały mniej kalorii. Nie potrafisz piec? Znajdź dobrego gotowca lub zatrudnij bliską Ci osobę, by Ci przygotowała zdrowszą alternatywę.

Rzuć wyzwanie. Myślisz, że jedzenie słodyczy to dla Ciebie problem? Spróbuj zakwestionować to stwierdzenie. Co by się musiało zmienić w Twoim życiu, byś mógł(mogła) jeść słodkości bez poczucia winy? Może wystarczy, że każdego dnia wykonasz odpowiednie ćwiczenia kardio i spalisz na bieżni dość kalorii? Wtedy bilans energetyczny wyjdzie na zero, a przy okazji wzmocnisz swoje serce i mięśnie.

Przeciągnij na swoją stronę. Jeśli Twoja miłość do słodyczy jest wielka i nieśmiertelna, może warto zrobić z niej dobry użytek? Zamiast być niepochamowanym konsumentem słodkości, może warto stać się ich producentem? Zacząć od tworzenia smacznych ciasteczek dla siebie, potem dla rodziny i znajomych, a na końcu otworzyć biznes, który się będzie tym zajmował? Może Łakomy Zyzio to będzie nazwa Twojej własnej cukierni?

Jane w książce SuperBetter zachęca, by walcząc ze swoim wewnętrznym przeciwnikiem przetestować każdą z tych 5 strategii. Tysiące jej czytelników pisało do niej, że zawsze któraś z nich zaskutkowała.

KĄCIK NAUKOWY

John Cacioppo, Joseph Priester i Gary Berntson przeprowadzili 6 eksperymentów, w którym prosili uczestników o ułożenie swoich rąk albo wierzchem do góry albo w dół. Następnie prezentowali im ideografy, czyli różnego rodzaju symbole graficzne. Badani oceniali symbole znacznie pozytywniej w sytuacji skierowania dłoni ku górze.

Jaki praktyczny wniosek możesz wyciągnąć z tych badań? Gdy oglądasz TEDtalka, edukacyjny filmik na youtubie czy słuchacz podcastu, skieruj swoje dłoni wierzchem do góry, chociaż na jakiś czas. Pozwoli Ci to z większą otwartością słuchać nowych informacji, a w efekcie zwiększy szanse, że zastosujesz je w swoim życiu.

Dlaczego tak jest? Naukowcy spekulują, że ma to związek z gestami, które przyjęły się w wielu kulturach. Dłoń skierowana w dół wykonuje gesty odtrącania, stopowania, blokowania. Kiedy z kolei kierujemy swoje dłonie ku górze? Gdy przyjmujemy prezenty, prosimy o pomoc, demonstrujemy przed grupą pozytywne intencje.

Odpowiednie ustawienie dłoni uruchamia w nas sprzężenie zwrotne ciało-umysł, które zwiększa naszą otwartość.

OUTRO

Na dzisiaj to już wszystko. Bardzo dziękuję Ci za wysłuchanie odcinka. Jeśli podoba Ci się to, co robię i chcesz przyspieszyć swój stoicki trening – zapraszam na stronę odlaikadostoika.pl. Znajdziesz na niej opis kursu Wewnętrzna Siła, o którym wspominałem w tym odcinku. 70 lekcji, setki inspirujących stoickich cytatów, czekają aż po nie sięgniesz. Zapraszam do korzystania i do usłyszenia następnym razem! Żegna się Andrzej Bernardyn.

menu